Warszawa, listopad 1941 roku. W podejrzanych okolicznościach zostaje zamordowana Aneta (Maria Dębska) – piękna żona szanowanego adwokata Karola Holzera (Artur Żmijewski). Sprawę tajemniczego zabójstwa próbuje rozwikłać nadkomisarz Rafał Król (Andrzej Zieliński), funkcjonariusz współpracującej z Niemcami Granatowej Policji. Kolejne tropy mnożą podejrzenia i ujawniają głęboko skrywane sekrety zmarłej oraz niejasne powiązania jej męża z wysoko postawionym oficerem SS (Aleksandar Milićević). Wśród podejrzanych znajduje się także nieco ekscentryczny hrabia Leon Przewiedzki (Andrzej Seweryn), który ma w zwyczaju podglądanie osób obecnych w mieszkaniu adwokata, szczególnie kobiet. W toku śledztwa, nadkomisarz Król znajduje nieoczekiwanego sojusznika w osobie radcy niemieckiej policji kryminalnej – Ernsta Kluge (Bogusław Linda). Sytuacja Holzera staje się coraz bardziej niebezpieczna, tymczasem znajdujący się na wolności morderca jest być może o krok od popełnienia kolejnej zbrodni.
filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

Sprezentowana nam plątanina intryg, choć warta prześledzenia, z pewnością zaskoczy niewielu. Kino nie do końca prawdomówne i szczere, lecz zdecydowanie nieprzeźroczyste! 5

Kiedy zostajesz zasypany wojennymi produkcjami spod ręki naszych rodzimym twórców, nie trudno o wszechogarniające poczucie zmęczenia, wynikającego z monotonii i w efekcie dość regularnej dawki rozczarowania. Zamiłowanie do nadgorliwego heroizmu, patosu, wyniosłej symboliki czy grubo ciosanej martyrologii, które są powtarzane jak mantra w polskiej kinematografii, raczej nigdy nie wyjdzie z mody. W tym momencie warto docenić każdą próbę odejścia od utartych już, kuriozalnych scenariuszowych ścieżek w wojennym uniwersum i tworzenia w nim nowych trendów. Taką próbą, która stała się zlepkiem międzygatunkowych konwencji, jest najnowszy film jednej z legend polskiego kina, Janusza Majewskiego pt. "Czarny Mercedes". I choć nie jest w konsekwencji dziełem w pełni udanym i spójnym, pomimo potknięć, nie boi się zrobić kroku naprzód, tworząc kameralną historię cywilnego morderstwa w scenerii okupowanej przez nazistów Warszawy.

Czarny Mercedes (2019) -

Jak na rasowy kryminał przystało, akcja rozpoczyna się, gdy w mieszkaniu uznanego mecenasa Karola Holzera (Artur Żmijewski) dochodzi do morderstwa jego żony Krystyny Holzer (Maria Dębska). Szybko jednak dowiadujemy się, że ofiarą tak naprawdę była jego studentka, żydówka Aneta Landau, która pod nowym nazwiskiem, ukrywała się tam przed nazistowską łapanką. Do sprawy brutalnego morderstwa zostaje przydzielony specjalista od zabójstw polskich obywateli w okupowanej stolicy, nadkomisarz Rafał Król (Andrzej Zieliński). Dochodzenie od samego początku będzie dla niego wyzwaniem, nie tylko ze względu na podwójną tożsamość kobiety oraz wachlarz zamieszanych w śledztwo, barwnych indywiduów z przyjacielem Karola, hrabią Maximilianem von Fleckensteinem na czele.

Zwiastun filmu dawał nadzieję na kawał solidnej historii pełnej zagadek i zwrotów akcji, mrugając okiem w stronę twórczości Agathy Christie i choć faktycznie wątki przewijają się w nim dość zgrabnie, stopniowo budując napięcie, nie można odwrócić oczu od tego, jak obfitujący w nieścisłości jest jej scenariusz. Deficyt logiki nie razi tak bardzo, co rozbuchana pretensjonalność bijąca z obrazu, niezbyt starannie skryta w przesadnie archetypicznych wręcz portretach bohaterów, czy dialogach pełnych rubasznych żartów, niekiedy dość niesmacznych i perwersyjnych (w gruncie rzeczy nieśmiesznych). Swoje oczekiwania wobec rozbudowania ich charakterystyk lepiej schować do kieszeni z samym początkiem seansu niż niepotrzebnie się zawieść. Brak tu postaci z krwi i kości, a triumfy święci nienaturalna stereotypizacja niczym z popkulturowej pulpy. Przykładowo, nie będąc gołosłowną, postać femme fatale sprowadzona zostaje jedynie do jej seksualności, tym samym pozbawiając zamierzoną konwencję kina noir całej tajemnicy. Wszechobecny seksizm, który można w pewien sposób wpisać w specyfikę tamtych lat, zmęczy niejednego widza i ciężko wytłumaczyć, zaskakującą jego ilość, jedynie reżyserską wizją. Przykry jest również fakt, że nagie ciało aktorki, ukazane w jednej ze scen, miało służyć wyłącznie wyeksponowaniu go przed widzem, nie wnosząc do fabuły kompletnie niczego.

Czarny Mercedes (2019) - Bogusław Linda

Sprezentowana nam plątanina intryg, choć warta prześledzenia, z pewnością zaskoczy niewielu. Aby zaczerpnąć z niej jakąkolwiek satysfakcję, warto nastawić się nie na to kto zabił, lecz dlaczego. Historia choć początkowo faktycznie zagadkowa, już z pierwszym napotkanym tropem dość mocno nakierowuje nasz tok myślenia, a sami wcielamy się w pewnego rodzaju detektywów, szukających w niej haczyków i reżyserskich smaczków, których niestety również brak. Pomijając skróty dramaturgiczne, ślepe, fabularne zaułki i dość pokrzywdzoną psychologię, a koncentrując się na intencjach i pobudkach drzemiących w bohaterach można dostrzec chwilami ekspozycję najzwyczajniejszej ludzkiej poczciwości i człowieczeństwa, które nadaje barw wojennej scenerii. Zdecydowanym atutem filmu jest natomiast strona techniczna, którą warto wziąć pod lupę. Na szczególną pochwałę zasługuje solidna jakość udźwiękowienia oraz praca operatorska, która przyniosła w efekcie całą galerię udanych zdjęć. Inna ważną kwestią jest scenografia oraz kostiumy, którymi ewidentnie delektuje się sam twórca. Estetyka wizualna, nie bez skazy, lecz wciąż dobrze skonstruowana, znakomicie sprawdziła się jako lokum dla całej plejady gwiazd polskiego kina, przenosząc nas równie skutecznie na warszawskie ulice początków lat 40.

"Czarny Mercedes" wzbudza całkiem sporą gamę emocji, momentami sprzecznych, lecz w większości adekwatnych do sytuacji. Chwilami wydaje się również dziełem świadomym, które prawdopodobnie musi wpisać się w gust widza, bądź całkowicie do niego nie przypaść. Chwilami również wydaje się być całkowicie zagubionym tworem, który zapomina o swojej pierwotnej funkcji, gubiąc się w swoim własnym przekombinowanym skrypcie. Pomimo, że seans w moim odczuciu nie należał do tych najprzyjemniejszych, niesprawiedliwy byłby brak aprobaty dla reżyserskiego kunsztu i zamysłu, który okazał się, pomimo pewnej dozy konserwatyzmu, całkiem nowatorskim i zuchwałym pomysłem. Kino nie do końca prawdomówne i szczere, lecz zdecydowanie nieprzeźroczyste!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 6

aktorzy bardzo dobrze zagrali w takim sobie filmie jak dla mnie

Proszę czekać…