Nie samym filmem człowiek żyje i tutaj mogą się udzielać wszystkie osoby, które interesują się filmem, ale niekoniecznie chcą o nim rozmawiać.
Taka sprawa mnie nurtuje:
Skoro Wilk spotkał Czerwonego Kapturka w lesie w drodze jego do Babci i dowiedział się mniej więcej gdzie Babcia mieszka, to czemu pobiegł do jej chatki i ją zjadł, a potem czekał na Kapturka? Przecież mógł od razu skonsumować Kapturka, potem Babcię, a może i w między czasie udałoby mu się dorwać Leśniczego?
Męczy mnie to od paru dni.
Ma ktoś jakieś koncepcje na wytłumaczenie tej zawiłej kwestii?
@Sweet_Foxy to fakt :)
Jednak jest to bardzo nielogiczne z punktu widzenia wilka. No jeszcze zrozumiem myśliwego/leśniczego, który przypadkiem pojawia się w domu Babci, bo ma jakiś tam interes, lub coś o zaniepokoiło, i ratuje obydwoje rozpruwając brzuch Wilka.
Tak sobie myślę, że z tego Wilka był niezły numerant i po prostu chciał się zabawić i sprawdzić, czy mu się uda coś takiego :)
@Sweet_Foxy jak znajdę czas :)
Czyli tak wyczuwam, że Czerwony Kapturek nie jest baśnią…
@Szczerosc Być może :)
Jak to mawiają filozofowie, "lepiej żartować niż chorować" :)
"Tak sobie myślę, że z tego Wilka był niezły numerant i po prostu chciał się zabawić i sprawdzić, czy mu się uda coś takiego :)"
Mam podobne przemyślenia. Z Wilka był niezły krętacz, który owinął sobie wokół palca naiwnego Kapturka. Wilk nawet przebrał się za babcię, myśląc arogancko, że nie napotka kogoś, komu nie wciśnie kitu, i kto nie pozna się, kim jest naprawdę. Wilk był mądrzejszy od jego ofiary, tak samo odbiorca opowieści, bo wraz z rozwojem zdarzeń odbiorca wie o Wilku i jego poczynaniach. Morałem bajki jest ostrzeżenie przed manipulatorami, wilkami w owczej skórze.
@Chemas
"No jeszcze zrozumiem myśliwego/leśniczego, który przypadkiem pojawia się w domu Babci, bo ma jakiś tam interes, lub coś o zaniepokoiło, i ratuje obydwoje rozpruwając brzuch Wilka."
Plot twist: leśniczy dowiedział się na miejscu, że jego interes jest mniejszy od interesu Wilka i postanowił zrobić porządek z jegomościem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Chemas Nadal sprawa cię nurtuje, czy już za późno, aby problem głębiej przedyskutować? Szkoda by było, bo ja działanie wilka także uznaję za alogiczne i także nie znajduję dla niego wytłumaczenia, a chciałabym! Wszak oczywiste, że najpierw powinien był zjeść to, co chrupiące, soczyste, niskokaloryczne. Czyli świeżutką, rumianą Czerwoną Kapturkę. Bo babcia, no cóż – z całym szacunkiem dla staruszki – zleżała już była mocno, przywiędła, wysoka zawartość złego cholesterolu na bank, kości z osteoporozą, a niewykluczone, że i stos kamieni na woreczku. Być może więc wilk miał specyficzne upodobania kulinarne? Rozumiesz – Chińczycy wcinają poczerniałe ze starości jaja, my zepsutą kapustę, aborygeni pędraki (nie wiem czy nadal, ale kiedyś jedli). Można by założyć, że Czerwona Kapturka miała zostać zeskładowana do momentu, gdy odpowiednio skruszeje, ale to liche założenie.
A skoro już jesteśmy w temacie – mam zbliżony problem. Jak sądzisz, dlaczego patologicznej parce psychopatycznych gówniarzy – Jasiowi i Małgosi – uszło na sucho popełnione z premedytacją morderstwo? Sfajczyli lekko trącniętą na umyśle, schludną, uzdolnioną kulinarnie starowinkę, dali nogę, a tatuś pogłaskał je za to po główkach, chwaląc za dzielność i odwagę. No, ja pitolę! Skoro bachory miały dość siły, żeby nieboraczkę wepchać do chlebowego pieca (fu!), to znaczy, że spokojnie mogły ją obezwładnić, nie pozbawiając przy tym życia. Tu dodać jeszcze należy, że kobicina osierociła kota i jakiegoś ptaszka, kruka czy tam coś, a zwierzątka były mocno z nią związane emocjonalnie. Ponadto miała prawo się wkurzyć na bezczelne szczyle, widząc jak demolują jej dom i wpitalają bez pozwolenia piernikowe poszycie dachu, które własnoręcznie upiekła. Co baśń to demonstracyjna eksterminacja emerytów! Gdzie więc to baśniowe prawo i sprawiedliwość?
Proszę czekać…