Może w końcu nadchodzi zmierzch filmów o superbohaterach? Na westerny też przyszedł czas. Początkowo bardzo przyjemnie się to oglądało, ale od wydania pierwszych Avengersów wszystkie te filmy zrobiły się strasznie wtórne.
Ktokolwiek podjął decyzję o wyborze tego utworu, w moim odczuciu kompletnie zawalił sprawę.
Fani niezainteresowani wyreżyserowaniem odcinka "The Mandalorian" przez Riana Johnsona.
Przeczuwam sukces na miarę emancypacji Harley Quinn. Aczkolwiek nie obrażę się, jeśli się pomylę.
Ten film jest tragicznie słaby, to prawda. Ale 365 dni jednak gorsze.
A nie czasem "o Obi-Wanie Kenobim" :D
Miejmy tylko nadzieję, że starego Bonda i starego Indiany Jonesa.
Hm, to może następny news "Robert Pattinson w roli heteroseksualnego białego superbohatera w zwiastunie The Batman"?
No nie wiem. Kenneth Branagh nie przekonał mnie jako Poirot w pierwszym filmie, tak więc nie spodziewam się niczego dobrego po Nilu.
Proszę czekać…