Powiem Ci, że mnie nie przekonał. Fabuła niby jest, ale byle jak zostały połączone ze sobą wszystkie wątki. Za to na plus są bohaterowie i ścieżka dźwiękowa.
Jestem bardzo ciekawa gdzie są Ci ludzie co tak "kochają" ten film. Jeszcze w życiu żadnego nie spotkałam.
Zachęciłam się. To i ja się skuszę na "Boy A".
Nie mogę się doczekać. Cieszę się, że powracają znane z poprzednich części nazwiska. Czasem w kontynuacjach brakuje ich.
Wyobraź sobie, że czasem nawet w prawdziwym życiu ludzie nie wyglądają na licealistów, a są nimi. ;-) Kwestia przyzwyczajania. Mi to już nie przeszkadza.
A Tobey to ile miał lat jak zagrał licealistę Parkera? Tyle samo. To żadna nowość, że w filmach faktyczny wiek aktora ma się nijak do wieku bohatera.
Czy wybór Garfielda był słuszny, okaże się. Na pierwszy rzut oka nie jest zły.
Wątpię że coś z tego będzie. Kolejna cześć "Mission Impossible" jest bardziej prawdopodobna.
> Redox o 2009-09-12 13:26 napisał:
> Ostatnie 15
> minut tego cudownego filmu wywołało u mnie fali łez.
Dokładnie. Ośmielę się stwierdzić, że nigdy nie wzruszyłam się na żadnym filmie, tak jak na tym. Niby prosta historia, ale jakże prawdziwa i wzbudzająca emocje. Bardzo żałowałam, że nie pociągnęła za tę klamkę, bo przecież "taką pewność ma się raz w życiu". Widocznie tak musiało być…
Serial był genialny do czasu jak zmienili jedną z głównych bohaterek. Sąsiad Zagórny był świetny!
Najbardziej lubiłam ją oglądać w "Siostrzyczkach".
Proszę czekać…