Filmy 2009

Przeszukaj katalog
Dziewięcioletni Sammy i jego młodsza siostra Carla jadą na wakacje do dziadków, ponieważ zapracowani rodzice nie mają czasu się nimi zająć. W nocy rozżalony Sammy wypowiada życzenie „Chciałbym, żeby dzieciaki rządziły światem...”. W tym samym czasie ojciec Chaza, jednego z przyjaciół Sammy’ego, konstruuje specjalną maszynę, która ma pomóc dorosłym w zrozumieniu języka niemowląt. Eksperyment wymyka się jednak spod kontroli, maszyna eksploduje, uwalnia się niezwykła energia – w efekcie czego dzieci i dorośli zamieniają się rolami... Miastem zaczynają rządzić politycy-dzieci, wyroki wydają sędziowie–dzieci, a porządku na ulicach strzegą policjanci-dzieci...
Karen Cook (Michele Morrow) była niczym nie wyróżniającą się uczennicą szkoły średniej, ale to właśnie ona, jako jedyna ocaliła życie z masakry dokonanej przez siedemnastoletniego wówczas Jacka Riley`a (Eric Peter-Kaiser), od tamtej pory nazywanego Basement Jack. Po jedenastu latach sąd apelacyjny dopatruje się uchybień w procesie Jacka i tym samym wypuszcza go z więzienia. Po roku seria morderstw wstrząsa miastem Downers Grove. Metoda ich dokonywania jest bardzo podobna do tamtych w wykonaniu Basement Jacka. Karen dochodzi do wniosku, że morderca poluje na nią i jedynym wyjściem z tego koszmaru jest znalezienie go i zabicie zanim to ona stanie się ofiarą. Polowanie zostało rozpoczęte...
New Iberia, Luizjana. Detektyw Dave Robicheaux (Tommy Lee Jones) jest na tropie seryjnego mordercy młodych kobiet. Wracając z kolejnego miejsca okrutnej zbrodni, policjant otrzymuje wiadomość, ze na okolicznych bagnach widuje się ciało czarnego mężczyzny spętanego łańcuchami. Informacja ta przywołuje w nim wspomnienia zbrodni z przeszłości. Dave przeczuwa, iż może to mieć związek ze sprawa, nad która aktualnie pracuje. Kiedy przybliża się do mordercy, on jest już również coraz bliżej niego i jego rodziny…


Darren Shan to przeciętny nastolatek. Pewnego dnia wybiera się wraz ze swym kolegą Stevem na "pokaz dziwaków", gdzie spotykają różne osobliwości, m.in. kobietę z brodą i człowieka wilka. Cały czas uważają to za jedną wielką mistyfikację dopóki nie natrafiają na Lartena Crepsleya - wampira, który wykonuje sztuczkę wyhodowanym przez siebie pająkiem. Darren chcąc powtórzyć ją również wykrada pająka, który następnie gryzie Stevena. Aby uratować kolegę od śmierci, Darren zgadza się zostać asystentem Lartena i jednocześnie staje się pół-wampirem.
W Sunshine Hills krążą plotki o porwaniu trzech nastolatek. Daniel zafascynowany jest fotografią oraz piękną Suzy (Tahyna Tozzi) . W zamian za jej przyjaźni ma śledzić sąsiadów i odkryć ich tajemnice.
Jedna z pasażerek o imieniu Marianne (Beate Pfeiffer) na pokładzie samolotu lecącego na Oceanem Indyjskim zaczyna się dziwnie zachowywać. Kobieta ma problem z oddychaniem, personel wzywa lekarza ale kobieta po kilku minutach umiera. Kiedy inni pasażerowie zachowują się podobnie, okazuje się, że na pokładzie samolotu znajduje się śmiertelny wirus. Nikomu nie wolno opuścić samolotu. Zaczyna się walka o przetrwanie.
Pracujący dla wojska naukowcy łączą geny nietoperza i węża tworząc w ten sposób mutanta mającego pełnić rolę broni biologicznej. Potwór wymyka się jednak spod kontroli i zabija swoich twórców. By zatrzeć ślady tego nieudanego eksperymentu generał Carr wysyła tam oddział komandosów. Przypadkiem we wszystko miesza się grupka rozbitków.
Dwoje szalonych farmerów hoduje w swojej stodole monstrum, które karmi ciałami przejeżdżających tamtędy podróżnych. Ich kolejnym łupem pada para nastolatków i grupka kryminalistów. Tym razem ofiarom udaje się uwolnić i uciec do lasu, ale ich śladem wysłany zostaje piekielny stwór. Co gorsza napotkany wcześniej turysta okazuje się demonem, mającym co do nich swoje własne, krwawe plany.
Mark zostaje wypuszczony ze szpitala psychiatrycznego i próbuje naprawić swoje małżeństwo. Niestety po raz kolejny zostaje opętany przez demona Dollmana i zaczyna zabijać każdego kto stanie mu na drodze do rodziny.
Dyrektor cyrku „Bojaro” ze smutkiem przyznaje, że zainteresowanie cyrkiem maleje, nawet dzieci nie reagują już entuzjazmem na wieść, że cyrk przyjechał. A dorośli cynicznie odpowiadają, że „cyrk to mają w domu”. A jeszcze w latach 70. przyjazd trupy był świętem, wozy cyrkowe z trudem sunęły ulicami pełnymi ciekawskich. Dziś ludzie nawet nie zwracają uwagi na kolorowy tabor albo reagują niechęcią, że rozbija się w pobliżu, bo to oznacza hałas i zamieszanie. W trudnych czasach cyrki muszą więc walczyć o klienta. Zdzierają zatem plakaty konkurencji, oszukują ludzi wmawiając im, że przedstawienia rywali odwołano, podkupują sobie artystów. Zmienił się również status artysty cyrkowego: w dawnych dobrych czasach to był ktoś, a jego jedynym zadaniem był udany występ. Dziś musi pomagać przy stawianiu namiotu, areny, garderoby. Na próby już nie starcza czasu ani sił. Artyści cyrkowi chwalą sobie dawne czasy także dlatego, że cyrki były wtedy państwowe. Oni sami nie musieli się troszczyć o finanse, sprzedaż biletów, mieli zapewnione emerytury. Dlatego przedstawienia są coraz skromniejsze: kiedyś na arenie występowało jednego wieczoru 30-40 artystów. Dzisiaj dziesięciu to już bogaty program. I najlepiej, jeśli każdy z nich potrafi wykonać kilka numerów. Ścisła specjalizacja nie jest mile widziana, podobnie jak wysokie oczekiwania finansowe. Drogich artystów zastąpili Rosjanie pracujący nawet za jedną czwartą stawki, jakiej żądali Polacy.
Słowa kluczowe

Proszę czekać…