Rose nieoczekiwanie trafia do Królewskiej Akademii Bajek, gdzie grupa wiekowych baśniowych postaci dzieli się z młodszym pokoleniem swoją wiedzą i poczuciem humoru.
Gimnazjalista Nishikata jest obiektem żartów swojej koleżanki z klasy – Takagi. Poprzysięga więc odwet i próbuje – zwykle bezskutecznie – odpłacić jej pięknym za nadobne.
Mieszkanie każdemu z osobna zapisała w spadku ich była niania, która umarła bezdzietnie. Kiedy wszyscy sprowadzają się do mieszkania ze swoimi rzeczami, każdy myśli, że odziedziczył je sam. Nikt z nowych lokatorów nie chce stracić super mieszkania i nikt nie zamierza się wyprowadzić. Zamieszkują zatem wszyscy razem. „Zameldowanych” nęka uciążliwy cieć, a w mieszkaniu trwają tarcia, animozje i rodzą się przyjaźnie między głównymi bohaterami.
W tym alternatywnym programie komediowym nie ma miejsca na normalne międzyludzkie interakcje. Jest za to dużo miejsca na dopiekanie zaproszonym gościom.
Beetlejuice powraca! Po nieoczekiwanej tragedii rodzinnej trzy pokolenia Deetzów wracają do domu w Winter River. Lydię wciąż prześladuje wspomnienie Beetlejuice’a. Teraz jej życie staje na głowie, kiedy jej buntownicza nastoletnia córka, Astrid, znajduje tajemniczą makietę miasteczka na strychu. Tym samym przypadkiem zostaje otwarty portal prowadzący w zaświaty. W obu światach w powietrzu wiszą kłopoty, tak więc kwestią czasu jest, kiedy ktoś trzykrotnie wypowie imię Beetlejuice’a, a podstępny demon wróci, żeby wywołać chaos taki, jaki tylko on potrafi.
Życie czterech niepozbawionych wad kobiet, które mieszkają, kochają, a nawet więcej, w Bombaju i odkrywają, co daje im przyjaźń oraz okazjonalna szklaneczka teuquili.
Ryszard Ochódzki, zwany Misiem, ma wyjechać do Londynu. Zostaje jednak zatrzymany, bo z jego paszportu wyrwano kilka kartek. Ochódzki podejrzewa, że zrobiła to jego żona Irena, by uniemożliwić, a przynajmniej opóźnić jego wyjazd i dotrzeć do Londynu przed nim. Małżonkowie założyli bowiem przed laty konto w jednym z londyńskich banków. Odejście Ireny zmusiło ich do podzielenia posiadanych dóbr. Pieniędzmi zdeponowanymi za granicą żadne z nich nie chce się jednak dzielić z drugą stroną. Całą sumę zgarnie więc ten, kto pierwszy dotrze nad Tamizę…