B

@Barbarka88Rz

Aktywność

Siła strachu (2005)

najgorzej to w ciemności horror oglądać brrr………… no ale inaczej się nie da chyba……… :?
a Dark Water japoński- masakra! musiałam włączyć światło:P :D

na Sile Strachu byłam na seansie nocnym, potem wracałam do domu jak nakręcona,
i długo potem nie chodziłam w nocy do łazienki, nawet nie chciałam się obudzić w nocy! brrr….

Przebudzenie (2007)

"Awake" nie jest wybitnym, ale za to interesującym filmem.
Bardzo ciekawy pomysł, całkiem dobra obsada (cudni L.Olin i T.Howard, całkiem niezła Alba, i całkiem całkiem niezły Christensen), elementy zaskoczenia i grozy…….. wciągnął mnie na maxa:P

taki "lekki" (o ile thiller można tak nazwać) niezobowiązujący film, polecam go na wieczór (ciemności mu sprzyjają),
tylko radzę skupić się na jego oglądaniu, ważne są szczegóły i lepiej ich nie przeoczyć.

malutkim minusem tego filmu (jak i innych jego pokroju) jest to, że to film "na jeden raz". Po odkryciu puenty, film jest już rozszyfrowany i ponowne oglądanie go nie dostarczy już chyba żadnych emocji, w przeciwieństwie do ich nadmiaru przy 1-wszego razu. Przypomina mi to sytuację z "Siłą strachu" z R.DeNiro (EXTRA FILM!!!)

bardzo polecam "Awake", mi sie bardzo spodobał, chociaż nie lubie krwi:P

Kobieta-Kot (2004)

ekhm….. – czekałam az dostane ten film w swoje ręce z niecierpliwością:))) uwielbiam Berry, uważam że ma talent, poza tym temat Kobiety- Kota jest fascynujący (Michelle Pfeiffer w "Batman Returns" z 1992 była niesamowita)

a tu- kiedy się w końcu doczekałam na upragniony film- niespodzianka! niestety negatywna
Halle w tym filmie mnie wyjątkowo irytowała i tylko ze względu na Benjamina Bratt’a (ach…) dotrwałam do końca…

Moim zdaniem zasługuje na Złotą Malinę, jak można było zepsuć tak świetny pomysł, temat Kobiety-Kota jest SUPER!!!!
a tu widzę kiepski scenariusz, zdjęcia… Berry też sie nie postarała:/

nie lubię dawać negatywnych komentarzy, ale ten film tak bardzo mnie zawiódł że muszę się jakoś wyżyć;P

oczywiście obejrzeć można, nie mówię że nie, warto samemu wyrobic sobie opinię…

PS. za to mojej mamie się podobał, o :P

Grease 2 (1982)

Mi się podoba:P – Słyszałam że kontynuacja wielkiego przeboju Grease nie podbiła serc widzów tak jak pierwowzór, nie wiem co o tym myśleć, mi się podoba…

"Jedynka" jest co prawda trochę lepsza, ale to nie znaczy że "Grease 2" to dno.

Podobnie jak w części 1. akcja dzieje się w szkole, co prawda w latach jakis 80tych czy 70tych, ale da się przeżyc:P
Na uwagę zasługuje tu rola Pfeiffer, która odkrywa tu swój wielki talent aktorski.
Ciekawa fabuła, piosenki całkiem niezłe… kto lubi musicale i romase bedzie bardzo zadowolony:)
a i żeby pogłębić swoją wiedze na temat filmów warto obejrzeć:)

Tłumaczka (2005)

też sie spodziewałam czegoś lepszego, moje wyobrazenia przerosły niestety prawde…
to nie wina głównych bohaterów, tylko scenariusza…

a główni aktorzy… hmmm… extra sprawa:))))
Seana Pean’a mogłabym ogladać zawsze i wszędzie, to spojrzenie… mmm… jest c u d o w n y!!!
a i Nicol Kidman (świetnie wygląda w blond!) jest bardzo utalentowana i w ogóle wspaniała…

co do obsadzenia głównych ról nie mam żadnych przeciwskazań…
no może poza tą jedną malutką wadą, że dziwnie to wygląda gdy gł. bohaterka jest sporo wyższa od gł. bohatera……..

ale oglądnąć warto… zawsze to kolejna nauka…

Goście w Ameryce (2001)

ten film dowód na to że jeden aktor potrafi uratować całą produkcję – Uwielbiam Jeana Reno:))) najbardziej podoba mi się we wszystkich częsciach "Gości…" motyw, gdy Reno patrzy głęboko w oczy jakiejś kobiecie i coś mówi do niej takim głosem…. ach:)))

film jest lekko głupkowaty… przyznam się ze gdyby nie Reno w ogóle nie oglądałabym "Gości..",
pomysł dość ciekawy, ale realizacja…. marniutka…………….

zapomniałabym o niesamowitej Christinie Applegate, która jest jedną z najciekawszych aktorek itd. itd.
w każdym razie po roli Kelly w "Świat wg Bundych" uwielbiam ją:)

daję 7/10 tylko ze wzgledu na Reno i Applegate

Seksmisja (1983)

nie bez powodu to KLASYKA ;)))

Uciekająca panna młoda (1999)

jak na komedię romantyczną całkiem niezły film… sympatyczny, pozytywny, nieskomplikowany…:) Roberts i Gere tworzą całkiem udany duet, fabuła jest dość ciekawa, na pewno nie nudna… a nawet napisze że polecam go:)

Austin Powers 2 - Szpieg, który nie umiera nigdy (1999)

5/10…………..i tak za dużo – Najbardziej w tym filmie podoba mi się motyw relacji między Doktorem Zło a jego synem Scottem (-Seth Green jest niesamowity… jak zawsze:) scena ich występu w talkshow jest jedną z najśmieszniejszych;
dobrym pomysłem było także wprowadzenie postaci Mini-Mój (jak to odmienić???:)), ciekawym wątkiem są uczucia Doktora Zło wobec niego:)

nie podoba mi się główna postać kobieca, Heather Graham dużo brakuje do Elizabeth Hurley z 1 części przygód Austina (nie chodzi mi tu o talent aktorski, nie chcę porównywać zdolności aktorskich obu pań…) chodzi mi tu o wzbudzanie zainteresowania widza. Graham wydaje się mi bez ikry, nie magnetyzuje widza tak jak Hurley. Wybór głównej aktorki nie jest zbyt trafny…

poza kilkoma scenami całkiem śmiesznymi, film jest taki sobie…
wyraźnie widoczne jest powielanie sprawdzonych gagów z poprzedniej części przygód Austina
polecam obejrzenie najpierw 1. części (jak zawsze przy kontynuacjach)

Proszę czekać…