Wielka szkoda. Z Boyle’em za sterami mógł być jednym z najciekawszych filmów serii. Wątpię by producenci znaleźli teraz reżysera, którego nazwisko mogłoby w podobnym stopniu podsycić oczekiwania fanów.
Skoro miało być głupie, czemu nie mogło być zabawne? Generyczne zgony, zero topless, aktorstwo fatalne. Lepiej już sięgnąć po "Sand sharks" albo "Sharknado 2"
Uczucie zrodzone w ciągu minutowych spotkań na mieście przy podrzucaniu dzieci – nie kupuję tego. Za to Pfeiffer i Clooney w dobrej formie. (6 lub 7/10)
Plus za świetnie wykonane zwierzątka z różnych mechanicznych części i dobry klimat zniszczonego świata.
piękne widoki… i w sumie tyle
Nieco "zmierzchowy" w swej przerysowanej formie, tylko że z sensowniejszą parą nastolatków i okraszony całkiem sporą dozą krwi, zgonów i przekleństw.
Gratka dla fanów studia i transakcji biznesowych.
Dokument o odrodzeniu studia Marvel skupiający się głównie na historii przejęć, sprzedawania licencji i negocjacjach z kredytodawcami na tle panującego tymczasowo w firmie stylu zarządzania, podejścia do sprzedawanych produktów i odczuć pracowników w dobie kryzysów, fuzji i reorganizacji.
Spojrzenie o tyle ciekawe, że niemal obdarte z romantyzmu tak często sprzedawanego przez PR-owców wszelkich korporacji – Marvel to biznes i właściwie tylko scenarzyści miewają czasem wątpliwości.
wartość historyczna – nieoceniona, wartość artystyczna – znacznie mniejsza. Strasznie denerwujące dialogi narratorów.
Dobre zdjęcia, udane teledyskowe inscenizacje, cała paleta przywar kojarzonych ze słowem "bollywood" z czego ckliwe wybielenie złodzieja było żenujące.
Dobrze zagrany, dobrze wykreowany klimat, ale w kluczowym momencie zapowiadającym ciężkie wybory… pojawiają się napisy. Dobry wstęp, ale nie rozwinięty.
Proszę czekać…