Aktywność

Czerwony ślad Ferrari (2006)

Laurka na 60-lecie
Sześćdziesięciu lat bogatej historii nie da się skondensować do sześćdziesięciominutowego filmu bez pominięcia pewnych wydarzeń. "Czerwony ślad Ferrari" nie tyle opowiada historię marki, co prezentuje i wyjaśnia jej obecną renomę.

Na ten dokument składają się głównie wypowiedzi ważniejszych pracowników Ferrari: Mario Almondo, Amadeo Felisy, Stefano Domenicalego, Giulio Zambelettego, a przede wszystkim Jeana Todta i Luci Cordero di Montezemola. Na moment pojawia się też syn Enza, Piero Ferrari.

Zdjęć archiwalnych jest stosunkowo niewiele. Najwięcej czasu kamera spędza w zakładach w Maranello – zobaczymy proces produkcji, lakiernię, czy studio projektowe. Poza tym pokazane też zostaną fragmenty filmu promocyjnego 599 GTB, wnętrza Galerii Ferrari, aukcja RM, krótki miks wypraw (Magic India, China Tour, Panamerica) oraz zdjęcia z obchodów 60th Relay.

Zgrzyty? Kilka jest. Nieco drażniła mnie muzyka używana przy szybko zmontowanych sekwencjach mających ukazać mnogość i różnorodność tematu (była prosta, rytmiczna i bardzo kontrastowała ze spokojną instrumentalną melodią wykorzystywaną w filmie). Wspomniany już montaż również nie zachwyca. I na koniec jeszcze wspomnę o rozciągniętych zdjęciach archiwalnych (tak by dopasować je do nowszych zdjęć, nagranych w formacie 16:9). Ale co to jest dla fana…

"Czerwony ślad Ferrari" raczej nie jest najlepszym dokumentem o Ferrari. Jest w nim mało informacji na temat przeszłości marki, niewiele o samym Enzo. Jest to raczej taka swoista laurka pokazująca jak pasja pracowników zaowocowała dzisiejszym wizerunkiem Ferrari.

Gdzie są szpiedzy (1965)

Szpiegowanie na ostatnich oparach humoru
To, co wydawałoby się na pierwszy rzut oka komedią szpiegowską, a może nawet i parodią bonda, tak naprawdę nie różni się specjalnie od większości innych filmów szpiegowskich z lat ’60.

Bohater nie jest stworzony do tej roboty i z początku myślimy że autorzy będą to nam podkreślać wpakowując bohatera w coraz zabawniejsze sytuacje. Nic bardziej mylnego! Lekarz zwyczajnie skontaktuje się ze swoim łącznikiem i zaczną razem rozwiązywać zagadkę.

Sporą część fabuły zajmują wykłady na temat dwóch samochodów. Pierwszym z nich jest Cord głównego bohatera, drugim zaś poszukiwany Packard. Nieco snobistyczny smaczek dla entuzjastów motoryzacji, ale też zapewne jedna wielka dłużyzna dla pozostałych widzów.

Realizacyjnie film wypada średnio, intryga też nie należy do wybitnych. Jest to po prostu kolejny przykład kina szpiegowskiego, jakich wiele. Można obejrzeć jak się jest fanem takiego kina.

Speed Racer (2008)

Sama fabuła taka zła nie jest, zwłaszcza że podobne rozwiązania można łatwo znaleźć w wielu innych filmach. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak przejaskrawianie wszystkich motywów (trening, czy szkolna miłość na przykład) oraz mnogość kolorów uderzającej prostotą animacji komputerowej. W wielu momentach gdy pokazywane są twarze bohaterów którzy wygłaszają właśnie ważne kwestie, większą uwagę od ich słów zwraca mieniące się wieloma kolorami tło. Twórcy próbują każdy wątek przedstawić w jak najdynamiczniejszy sposób – historia rodziny przeplatana jest scenami z wyścigu, kłótnia Racera z szefem teamu scenami wyścigów historycznych oraz zabawami brata, a finałowy monolog Racer X wygłasza na tle wybuchających fajerwerków.

"Speed Racer" to wielka, kolorowa mieszanka dramatu rodzinnego, efekciarskich wyścigów i historii sensacyjnej – nierzadko w jednej scenie. Do tego filmu trzeba mieć wyjątkową podzielność uwagi, aby wszystkie wątki złożyć w logiczny ciąg zdarzeń. Czy dzieciom taki zestaw przypadnie do gustu? Śmiem wątpić (ale to tylko głos tetryka, co to nawet na kreskówkę już kręci nosem).

Czy my oglądamy jeszcze filmy... FILMY

I … ? Bądźmy szczerzy – jak nie chcesz być oszukiwany to nie idziesz na film. Nawet fabuła nie jest odwzorowaniem rzeczywistości, tylko jej zafałszowanym przetworzeniem.

Wiem że "oszustów" ująłeś w cudzysłów, ale robota ludzi od animacji i efektów wizualnych jest dla mnie tak samo istotna jak praca ludzi od efektów specjalnych (tych tzw. "praktycznych"). Są gatunki w których zawartość obu rodzajów trików jest minimalna (dramaty, komedie romantyczne), jak i widowiska które nimi stoją. Dla mnie istotny nie jest ich brak, tylko ich jakość. Póki nie psują iluzji jest oki, a jak psują film to moje zainteresowanie nim po prostu znika (vide nowy JW)…

Frank DanCoolo: Paranormal Drug Dealer (2010)

Absurd na dopalaczach. No cóż, produkcja jest przejaskrawiona pod każdym możliwym względem, żarty nienowe, a sposób ich podania nie najlepszy. Film wyraźnie cierpi na nadpobudliwość, co jest jego wyznacznikiem, a dla mnie nieco irytującą wadą. Dla ludzi oglądających na szybkim podglądzie i zwolenników macek.

O kobiecie, co malała (1981)

A ona malała i malała, a mnie szlag trafiał…
Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać – moje skojarzenia krążyły wokół filmów o rodzinie Szalińskich. Spodziewałem się, że humor wynikający z takiej sytuacji nie musi być najlepszy, ale nie spodziewałem się, że będzie go tak niewiele.

Nie ma co się sugerować osobą reżysera, którego zresztą zaszufladkować nie potrafię. Z jednej strony stoi on za tak wciągającymi pozycjami jak "Upadek", czy "Telefon". Z drugiej zaś strony jest on też autorem kinowej, wystawnej wersji "Upiora w operze" oraz najbardziej punkowej wersji przygód Batmana – "Batman Forever". "Mama się zmniejsza" nie pasuje mi do żadnej z tych pozycji.

Co zatem otrzymujemy? Piosenkę "Galactic glue", parę irytujących postaci, wzajemne pocieszania się i obawy o przyszłość mamy, przyjaźń z gorylem, szatański plan pewnego doktorka oraz nieznośnie często powtarzane imię służącej Concepcion, którego już nie mogłem znieść. Jest to taka typowa telewizyjna produkcja o której właściwie niewiele da się powiedzieć – ona sobie istnieje, ale nie bardzo się sprawdza jako komedia, ani jako SF, ani jako satyra.

Ze swojej strony odradzam – już chyba lepiej obejrzeć "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki", o "Edwardzie Nożycorękim" nawet nie wspominając.

King Crab Attack (2008)

Ten film to niespełna siedmiominutowa produkcja stylizowana na grindhouse’owy zwiastun filmu (tudzież zwiastun filmu grindhouse’owego). Efekt jest rozbrajający! Rzecz perfekcyjna w każdym calu! Moim zdaniem przewyższa wszystkie fałszywe zwiastuny wyprodukowane do produkcji Tarantino i Rodrigueza (no może na równi z "Machete").

Rozbitkowie z Filmwebu - zgłaszajcie filmy do dodania FDB.PL

Miałem ambitny plan pododawania i pouzupełniania filmów z Docs Against Gravity Festival, ale mój zapał jest mocno słomiany. :)

Jakby ktoś chciał, to tu jest lista alfabetyczna. "Alain Ducasse" był ostatnim filmem którego szukałem.
http://docsag.pl/pl/filmy/?letter=a&dist=warszawa

Dodawanie - problemy i informacje / brak/ nie działa/ inne kłopoty FDB.PL

> Grzegorz_Derebecki o 2018-06-02 03:14 napisał:
> Często jak wprowadzamy jakaś treść to nie ma do niej jeszcze poradnika.
> Poźniej zdarza się zapomnieć i tak oto zostają nieuzupełnione znaki zapytania.
>
> Już powinno być dobrze:)

Sprawdzone – już działa. Dzięki za szybki odzew! :)

> Wydaje mi się, że jest to opisane w Informacje uzupełniające.
> Czyli dodajemy do serialu + podajemy w informacjach tytuł odcinka – tak to było
> chyba dotychczas.
> Może weryfikatorzy zprezycują :)

W takim razie chyba popełniłem ze dwie gafy. :D
Trochę mylące jest to, że przy wpisywaniu tytułów podpowiadane są wszystkie wyniki z bazy, łącznie z każdym pojedynczym odcinkiem serialu. Może dałoby się je wyciąć z podpowiedzi w obrębie dodawania nagród?

> Jest taka opcja ale nikt tego jeszcze nie zaktualizował w panelu admina :)
> Osoby ktore mogą to zmienić: A_Biel, Camizi, Czechu, jacks, Jankes, Kristo,
> nathalie :)

Klawo – już wiem kogo będę nękał w weekendzik ];)

> Z premierami mamy trochę problemów. Między innymi z tego powodu polska premiera
> musi być premierą kinową a nie festiwalową.
>
> Podejrzewam, że trzeba by całkowicie przebudować premiery i wprowadzić możliwość
> dodania wielu premier np: Festiwalowe, Kinowej, TV?
>
> Z premierami TV też jest troche zabawy bo pytanie co oznacza premiera TV? Bo np
> film ma premiere na HBO a potem premiere ma tez na TVN.
> Gdzie tu wpisać premiery np z Netflixa, HBO Go itp?

Ja to bym widział jako tabelkę 2×4.
Kolumny to premiera światowa i premiera polska.
W rzędach kolejno 1. premiera festiwalowa; 2. premiera kinowa; 3. premiera dvd; 4. premiera streamingowa lub tv

Można by też zaznaczyć, że datę premiery festiwalowej dodajemy tylko w przypadku, gdy miała ona miejsce przed premierą kinową.

Odnośnie premiery telewizyjnej raczej optowałbym za brakiem podziału na stacje ogólnodostępne, streaming i kablówkę. Raz, że teoretycznie możemy obecnie dodawać każdą polską emisję filmów i seriali, więc można tę informację zgłębić samemu. Dwa, ten podział raczej nie posłuży do stworzenia nowego kalendarza analogicznego do premier kinowych i DVD (chyba że faktycznie masz to w planach). W końcu głównym pożytkiem z dodania premier festiwalowych i premier DVD/streamingowych będzie nie tyle rozszerzenie bazy, co oczyszczenie kalendarzy premier kinowych i dvd.

> Uważam, że to niepotrzebnie skomplikuje dodawanie. Dla koncowego odbiorcy nie
> jest zbytnio istotne jaki tytuł widzi. Wazne by różne tytuły były dodane do bazy
> by dało się łatwo znaleść film. Nawet IMDb nie ma czegoś takiego w tytule
> głownym.

Myślałem o tym raczej nie tyle pod kątem odwiedzających stronę internautów, co dodawaczy natrafiających na kolejne tłumaczenie tytułu. Informacja o pochodzeniu tytułu nie pojawiałaby się na stronie głównej, tylko byłaby widoczna dopiero po rozwinięciu listy wszystkich alternatywnych tytułów. Dodającym i weryfikującym ułatwiłoby to wybór pomiędzy zmianą głównego tytułu, a dodaniem alternatywnego tytułu. Na przykład "Raid 2" był u nas wyświetlany na festiwalu Pięć smaków pod tytułem "Raid 2 – Bardacha". Gdy film wydano na DVD zyskał tytuł "Raid – Infiltracja". Jeżeli film zostałby dodany z tytułem festiwalowym, a ktoś nie wiedziałby skąd pochodzi tytuł "bardacha" to miałby dylemat czy pozostawić obecny tytuł jako główny a ten z DVD dodać jako alternatywny, czy na odwrót.

> https://cl.ly/0E1W0Q1G2c2F

E tam! Początek na IMDb jest jeszcze w porządku. Zwątpiłem dopiero przy dodawaniu producentów z określeniem kraju i dystrybutorów z określeniem na jakie media mają prawa dystrybucyjne. :)

> Ja osobiście nie lubie takich funkcjonalności z kilku powodów.
>
> – są cieżkie w utrzymaniu (wiecej opcji, wiecej błędów)
> – powodują niespójny wygląd profili / stron itp
> – potem garstka tylko ludzi z nich korzysta.
>
> Kiedyś mieliśmy taką opcje gdize można było zdecydować czy storna głowną to
> lista notatek czy standardowo profil. Mało ludzi z tego korzystało więc zostało
> wyrzycone.
>
> Jestem zdania, że czasem lepiej robić mniej ale robić to dobrze :)

W sumie to podobnie jak z dodającymi – każdy może to robić, ale z tej opcji korzysta mniejszość. ;)
Sam startując ze swoją notatką miałem problem by znaleźć kogokolwiek z choćby jedną widoczną notatką. Tym bardziej że textile nie wydaje się tak intuicyjny jak edytor sami-wiecie-gdzie (chyba z HTMLa korzystają?), a i fakt że cały czas tworzymy w konspekcie i nie można przełączyć na podgląd też nie ułatwia edycji (wciąż nie mam pojęcia dlaczego nie mogę podlinkować "Black & Silver").

No ale rozumiem podejście, zwłaszcza że to tylko kosmetyka, a jeszcze wiele wyzwań i funkcjonalności przed Wami.

> Mamy tu dość ograniczone zasoby ale staramy się jak możemy :)

I Chwała Wam za to! :)
Pozdrawiam serdecznie!

PS. Jeszcze jedna kwestia – podwójny dystrybutor.
Obecnie można dodać tylko jednego dystrybutora, a potem można go tylko zmienić. Ostatnio zaś w kinach gościliśmy np. "Zabić Gunthera" na którego plakacie widniała informacja o dwóch dystrybutorach Spectator i Kino Świat.
Może dałoby się chociaż weryfikatorom udostępnić opcję dodania drugiego dystrybutora na podobne wypadki?

Co wiesz o polskich telenowelach?

@Bluejohn_26 Taa… tylko winni się tłumaczą…
Wyciągnąłem 90%, ale ja oczywiście też ich nie oglądam. ;)

Proszę czekać…