@Movieman
Nie ma też nigdzie Scarletki :(
Boyega tymi kilkoma sekundami przestał być właśnie dla mnie Jar Jar Bingsem siódmej odsłony gwiezdnej sagi! Super zajawka! Jaranko moooc!
Do tego ci Majowie to średni pomysł wg mnie. Dużo lepiej wygląda pomysł tego prequelu z początkami SAMCRO.
A mama mówiła "synku zostań gwiazdą amerykańskiej telewizji". To nie, nie chciałem jej słuchać.
Niesamowity seksizm XD Wyobrażacie sobie coś takiego jakby zrobili to dajmy na to Chris Evans, Jeremy Renner i Robert Downey na planie Avengers? :D Świat by chyba wybuchł z bólu tyłka.
Dobre kino! – Ten film to idealny przykład na to, że niewielkim nakładem finansowym można zrobić proste, aczkolwiek naprawdę interesujące i solidne kino. Przecież taki film mógłby spokojnie powstać u nas. Najwidoczniej brakuje chęci i talentu do opowiadania prostych historii. Lepiej wydawać kolejną kasę na durne serialiki albo generyczne komedie romantyczne. Oo, to jest polskie kino gatunkowe – komedia romantyczna z Karolakiem.
A najlepsze jest to, że Ty też MUSISZ to obejrzeć :P Musisz dlatego, że przyda sie Twój głos w głosowaniu na najgorsze filmy roku :D
Największy badziew roku – Niesamowite uczucie kiedy natrafiasz na taką perełkę jak "Imperium robotów. Bunt człowieka". Wtedy zaczynasz sobie uświadamiać, że "Jupiter: Intronizacja" Wachowskich to tak naprawdę nie jest taki zły film, a co więcej nie jest to najgorszy badziew roku, który poleciał w polskich kinach.
W tym filmie wszystko jest złe. Począwszy od durnowatej historii, która tak naprawdę nie wiadomo o czym jest. Jedna z bohaterem coś tam napomyka, ale w nigdzie nie jest wyjaśnione po co roboty do jasnej ciasnej w ogóle są na tej Ziemi i co chcą osiągnąć. Dwa – czarny charakter grany przez Bena Kingsleya to to też jakaś chodząca porażka. On, włącznie z tymi dobrymi to zwykłe cymbały.
Całość podsumowuje możliwość podłączania się do sieci robotów przez głównego bohatera i kontrolowanie ich. Wszystko tutaj idzie na skróty, jest to fatalnie wyreżyserowany gniot, z beznadziejnymi efektami specjalnymi.
Zastanawiam się czy aby Ben Kingsley i Gillian Anderson nie głodowali w pewnym okresie swojego życia, że zdecydowali się w tym zagrać – 1/10 i miano najgorszego gniota roku 2015.
Brytole niech lepiej kręcą jakieś komedio-horrory o zombie, a nie zabierają się za walki wielkich robotów.
Po prostu serial Ekipa opowiadał o młodym hollywoodzkim aktorze, który sobie żyje wraz z kumplami w LA. I jedną z jego ról była ta Pablo Escobara. Wszystko o czym pisze Redox to fikcja, fabuła serialu od HBO :P
Proszę czekać…