Nie zapomniałem. One też mają jedynkę :)
Dla mnie chyba najbardziej żenującą sceną humorystyczną jest rozmowa Tatuma z wiewiórką. Tatum jest tam tak zły, że aż bolą zęby.
7/10 a mogło być więcej – Pierwsza połowa filmu mistrzowsko buduje napięcie spoglądając na coś w rodzaju apokalipsy w stylu "28 dni później" z perspektywy trójki osób zaangażowanych w audycję radiową. Potem, od jednej, jedynej konkretnej sceny film traci swoją siłę oddziaływania i zmienia się w mokry sen językoznawcy, skręcając w stronę społecznej satyry. Na plus świetny Stephen McHattie.
7/10
Jedynka podobała mi się znacznie bardziej. Ponury, bardzo powolny i surowy film o zemście został zastąpiony filmem przygodowym, groteskowym, pełnym kiczu wyobrażeniem apokalipsy. Formuła również uległa zmianie, schemat zemsty zastąpiono schematem znanym choćby z późniejszej "Armii Ciemności", gburowaty twardziel trafia do nękanej osady której decyduje się pomóc.
Wraz z elementami kiczu wprowadzono też typowy "comic relief" w osobie Bruce’a Spence’a od latającego pojazdu. Aż do finału Gibson wydawał mi się być jakby w cieniu, jego najbardziej zapadające w pamięć ujęcie to chyba te powtórzone na początku i końcu filmu, o jego odczłowieczeniu bardziej zaświadcza narrator niż czyny, a Mel wydobywa z siebie chyba jeszcze mniej linijek niż w pierwszej części. To dobry film, który jednak odstaje klimatem od jedynki bardziej niż zapamiętałem, szkoda tylko, że bardziej zwierzęce wrażenie robił na mnie gang motocyklowy zabijający żonę Maxa niż facet w samych gatkach i masce Jasona Voorhessa.
Jedynym dobrym efektem specjalnym w tym filmie była scena nawiązująca do słynnej końcówki "Indiana Jones i ostatnia krucjata".
Ja już nawet nie mam siły brnąć do końca i odpuściłem na końcu 7 lub na początku 8 sezonu (dokładnie nie pamiętam). Już od dawna Jason Segel ma tam minę jakby miał się rozpłakać z wściekłości lub żalu. Zatem oszczędziłem chłopakowi wstydu.
O lata świetne lepszy od Genezy, ale czegoś jednak zabrakło. Na początku jest bardzo dobrze, a potem film stopniowo siada, brak mu tempa, polotu, wszystkie walki wydają się nie angażujące i jednostajne. Miałem też wrażenie, że bardzo niewiele wynikało z utraty mocy regeneracji szumnie reklamowanej przez zwiastuny, co najwyżej lekko durne sceny takie jak walka na pociągu i sprawa z sercem.
6/10
Alvarez już wszystko odkręcił, zaraz zatualizuje
W Hollywood z samą urodą można co najwyżej dojść a nie zajść w filmach pewnego typu :)
Wilk pojawi się u nas już 3 stycznia.
Proszę czekać…