No właśnie teraz już przeczytałem artykuł na Hataku i krótki opis wyciętych scen. Nie wiem czemu ma to wszystko służyć, ale widzę, że to nie wina stacji która odważnie chce u nas spróbować czegoś nowego (albo raczej starego ale zapomnianego) i chwała jej za to.
Ale winą stacji jest już jeśli rzeczywiście skopali lektora i tłumaczenie (nie mam Foxa). Ale to już tradycja, wszystko jest robione jak najmniejszym kosztem. Dziwię się tylko temu, że skoro od ok 10 lat istnieje w Polsce grono bardzo solidnych internetowych tłumaczy to nie zrewolucjonizowali tego rynku, nie zostali wykorzystani przez dystrybutorów jak hakerzy przez Microsoft. Zwłaszcza, że potrafią "ciągnąć ze słuchu" a jak podałeś w przykładzie na Hataku człowiek który tłumaczył WD ma z tym problemy.
Aha czyli pewnie wycięli wszystkie krwawe sceny, a mimo wszystko 30% odcinka, pogratulować! Rzeczywiście zachęcające do tego aby nie ściągać a oglądać na Fox-ie :)
Bardzo dobre wybory cioci May i wujka Bena. A teraz po Social Network i krótkometrażówce Spike’a Jonze’a I’m Here, jestem tak bardzo przekonany do wyboru Andrew Garfielda na Parkera, że z przyjemnością obejrzę nawet kolejny origin Spider-Mana.
5/10 ? – Sam nie wiem co z tym począć, poprzednim filmom tego reżysera bez wahania dawałem dziesiątki, tutaj…Co z tego, że mamy dziwaczną, choć nie aż tak nowatorską (Dick Tracy Beatty’ego) formułę, skoro szybko zaczyna ona nużyć. Wszystkie pojedynki są praktycznie "na jedno kopyto", bardzo często ocierając się o granicę żenady (epizod Thomasa Jane’a i Cliftona Collinsa Jr).
Metafora pogodzenia się z poprzednimi związkami również działa średnio bo zostaje w niezwykle prosty sposób rozwiązana w finale (a i tak bije ją na głowę krótka scena z liczbą 37 w Sprzedawcach Kevina Smitha). Cera jak zwykle gra Cerę, ale nie mam mu tego za złe, bo to nerd idealny, taki Anthony Michael Hall naszych czasów.
Prawdopodobnie ocena Pilgrima w 100% zależy od tego czy porwie was stylistyka filmu, mnie nie porwała, choć może byłoby inaczej gdyby była choć trochę bardziej urozmaicona. Plusy za jak zwykle u Wrighta fantastyczny montaż i autoironiczne role Chrisa Evansa i Brandona Routha.
3/10 – Niesamowicie nudny, kompletnie nie angażujący, kiepsko zagrany film. Fabuła lepiej nadawałaby się na krótki odcinek np Opowieści z krypty a nie na pełny metraż. Rozwiązanie filmu mimo, że w miarę oryginalne to kompletnie się nie broni, ale co z tego skoro największym wrogiem bohaterów jest ich własna głupota.
Widzę, że Kevin James już na dobre stał się gwiazdą familijnych komedii. Obojętnie od poziomu filmu, sądzę, że będzie to jeden z największych przebojów lata 2011 roku.
"Zwierzętom podkładają głosy same gwiazdy." Sorry, ale to brzmi jak zdanie z Nonsensjopedii :)
Co ciekawe na wstępnym etapie produkcji oba filmy miały ten sam tytuł "Friends with Benefits"
Zapowiada się na sympatyczną komedię romantyczną, może gdzieś przewinie się nieśmiało klimat filmów Kevina Smitha lub Judda Apatowa? Temat jak najbardziej odpowiedni, ale to pewnie tylko pobożne życzenie.
Niestety chyba już nigdy nie wzniosą się na poziom "Głupiego i głupszego"
Tak z ciekawości, na tej liście jest Mechanik z Bale’em. Jakoś nigdy nie mogłem się za niego zabrać i pytam o małego spoilera- czy ten film jest o wilkołaku?
Proszę czekać…