To nie jest film telewizyjny.
Nagrodzono świetny film, a na pewno taki o którym będzie się pamiętać, tak jak w przypadku Titanica, nawet jeśli ocena Avatara z czasem się zmieni.
No i nie wyobrażałem sobie innego rozstrzygnięcia niż Michael C. Hall i John Lithgow ze Złotymi Globami.
Nie wydaję mi się to dobrym wyborem, mimo, że 500 days of summer to świetny film. Raimi przed Spider-Manem miał już doświadczenie w szeroko rozumianej fantastyce (3 części Evil Dead, Darkman, The Gift), a Marc Webb ma na koncie tylko jeden, kompletnie tutaj nie pasujący film. Zresztą sądząc po 500 days Webb zrobiłby podobny film do jedynki Raimiego. A może wzięli go dzięki prawie pasującemu do pająka nazwisku? :)
Lista kandydatów kompletnie nierealna, każdy z tych reżyserów sprawi, że Sony będzie wspominać kłótnie z Raimim jako miłą współpracę.
No ale do dobrej kopii Avatara jeszcze daleka droga, a chyba niewielu, z wyjątkiem tłumacza napisów, chce obejrzeć ten film w wersji TS czy Cam. Sądzę, że jest bardzo duża szansa na pokonanie Titanica.
Mimo wzajemnego poklepywania się po plecach przez obie strony, to jest to kompletnie nierealne.
Zastanawia mnie jedna rzecz- Vanderbilt był pierwszym autorem pracującym nad scenariuszem czwórki. Czyli tak naprawdę już rok temu napisał reboot "na zapas"? Po co tracono na to czas?
Raimi nigdy nie wsadziłby z własnej woli Carnage’a do filmu, wiele razy mówił o tym, że nie jest zwolennikiem postaci symbiontów.
Masz rację Ronaldinho, Cameron to byłby jedyny plus tej sytuacji, ale on na pewno chciałby pracować ze swoim, od lat gotowym tekstem, a nie tym od Vanderbilta. I znowu kłótnia…na pewno nie po to Sony wyrzuciło Raimiego (co tam 2,5 mld wpływów z trylogii) aby znowu jakiś reżyserek im podskakiwał.
Wydawało się, że po sukcesach kasowych twórców wywodzących się z kina niezależnego (Raimi, Nolan, Jackson, Singer) nastały lepsze czasy dla superprodukcji, a tu być może znowu powtarzane będą błędy lat 90-tych. No ale zobaczymy, może to pojedynczy przypadek.
Dziwne, że reżyser którego poprzednie 3 części były gigantycznymi sukcesami kasowymi dalej musi o czymkolwiek dyskutować z producentami. Jeśli po 2 części która powtórzyła sukces jedynki, i w opinii wielu (także mojej) była jednym z najlepszych filmów komiksowych, dzieje się taki cyrk jak przy kręceniu S-M3 to bardzo źle wróży to temu reebotowi.
Może i byłbym ciekaw nowego początku, nowego spojrzenia, ale tylko wtedy jeśli prawa przejąłby Marvel. Widać, że po dość odważnym wyborze Raimiego 9 lat temu, teraz Sony postawi na niegroźnego rzemieślnika w stylu Roba Cohena, i kawał umięśnionego drewna w głównej roli. Wszyscy będą zadowoleni, a ja się porzygam na widok takiego Spider-Mana.
Po zepsuciu trójki Raimi zachował honor, producenci nie.
PS Ile zakład, że za 2 dni pojawi się super wiarygodna plotka o Zacu Efronie w roli Parkera?
Świetny wybór. Aż jestem zdziwiony, że (prawdopodobnie) udało się namówić Malkovicha, 9 lat temu odrzucił on rolę Green Goblina. Jak widać Raimi nie rezygnuje ze swoich faworytów.
Są już oficjalne wyniki- kosmiczny rekord czwartego weekendu 50.3 mln $!
Proszę czekać…