5/10 – Potwornie nierówny film, świetne sceny przeplatają się tu z niesamowicie denerwującym, głupimi i kiczowatymi.
SPOILERY
Zwykle nie wytykam w filmach głupot, ale tutaj w dramacie z ambicjami, dosłownie każdy zwrot akcji jest tym przesycony, zacznę od końca bo dobiło mnie to najbardziej
-siostra Suzie po znalezieniu notesu mordercy ma do przebiegnięcia jakieś 50 metrów, biegnie w milczeniu nie krzycząc o pomoc, w tym czasie morderca pakuje swoje rzeczy, pakuje do samochodu wielki sejf z piwnicy (z którego taszczeniem ma w dalszej części filmu wielkie problemy) i odjeżdża przez nikogo nie niepokojony!
- przez kilka początkowych minut Jackson buduje wizerunek inteligentnej nad wiek dojrzałej dziewczyny, by potem pokazać jak ta daje się złapać pedofilowi w najprostszy możliwy sposób, niczym 6-letnie dziecko
- matka zostawia rodzinę i odchodzi pracować na plantacji gdzieś daleko…
- każde pojawienie się na ekranie Susan Sarandon
- postać Wahlberga daje się dotkliwie pobić przez nastolatka nie wydając z siebie ani słowa typu "nie jestem zboczeńcem, prawdziwy jest gdzieś tutaj"
- fatalna narracja, dokładnie opisująca to co widzimy na ekranie, i o ile genialny Stanley Tucci radzi sobie nawet ze zdaniami typu "Harvey siedział na krześle i myślał o kolejnej ofierze", o tyle niewyobrażalnie fatalny Kawałek Drewna który gra ukochanego Suzie wygląda po prostu komicznie gdy udaje, że myśli o naszej bohaterce.
To teraz plusy: niesamowity Stanley Tucci (zwłaszcza scena gdy zmywa z siebie krew), dobra Ronan (choć być może dzięki słabości reszty nastoletniej obsady) miejscami piękne (pola zachowujące się jak woda, liście zachowujące się jak ptaki), miejscami kiczowate (pokaz mody) wizje nieba, scena ze statkami, scena gdy Suzie "poznaje" poprzednie ofiary.
Ogólnie widać, że film raczej nie trafił do mojej wrażliwości, jest zrobiony niesamowicie "ciężką ręką" i teraz nie dziwię się dlaczego Ryan Gossling zdezerterował z planu.
Rozczarowanie roku? Chyba tak.
No tak, ale chodzi mi o to, że jeśli już mieli przetłumaczony, gotowy film, to mogli wyprodukować większą ilość kopii. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa.
Najbardziej mnie zaskoczyły wielgachne sceny akcji (choć czekam na HD), spodziewałem się "skromniejszego" filmu. Duży plus za głos lektora w zwiastunie który trzyma klimat czołówki serialu.
Jestem zachwycony filmem, ale nie potrafię wyobrazić sobie kontynuacji, będzie coś w stylu "The Human Strikes Back"? W przypadku ekranizacji komiksu można dorzucić bohaterowi kolejnego łotra, w przypadku horroru- kolejne maszkary, a tutaj? Mamy całkowicie zamkniętą historię Jake’a Sully’ego.
Fajnie będzie wrócić na Pandorę itd, ale mimo zapewnień Camerona wydaje mi się to sequelem robionym na siłę. Choć z drugiej strony, mamy przykład Star Wars do których Avatar jest chętnie porównywany z różnych względów. Być może 33 lata temu miałbym podobne odczucia, w końcu w finale Gwiazda Śmierci zostaje zniszczona, Darth Vader odlatuje w kosmiczną dal, bohaterowie dostają medale i wszyscy są zadowoleni.
Jeśli wszystkie filmy będziesz porównywał do "Fortepianu", to już nigdy żaden Cię nie zadowoli. Czy to ma sens?
Może rzeczywiście trochę niepotrzebnie się zbulwersowałem, ale te opinie przypominają mi zwykłe czepialstwo typu "jestem fajniejszy bo mi się nie podobało". Avatar nie jest bezbłędną superprodukcją, ale najbardziej nie rozumiem zarzutu, że Na’Vi są dobrzy, mądrzy i szlachetni, typowy cynizm wylewa się z klawiatur recenzentów…
Tutaj rzuciło mi się w oczy nazwisko Armonda White’a. Ten krytyk był już tematem rozmów na jednym z forów nt Avatara, nie ufałbym jego opinii, ma on dość dziwny gust filmowy, zwłaszcza jeśli chodzi o superprodukcje. Niżej link do jego strony na RT, szczególnie ciekawa jest druga podstrona
http://www.rottentomatoes.com/author/author-2725/?cats=1%2C+2%2C+3%2C+4%2C+5%2C+7%2C+8%2C+12%2C+13%2C+14%2C+16%2C+17%2C+18%2C+19%2C+20%2C+21%2C+22%2C+24%2C+23%2C+26%2C+27&genreid=&letter=&switches=&sortby=&limit=50&page=2
Niby to fachowcy przyznają nominacje, ale nawet tu potrzeba promocji. Watchmeni raczej nie dostali na to pieniędzy od studia, z racji klapy finansowej. Szkoda.
Co do moich typów, są takie same jak u Ronaldinho.
Niewielka wada, niewielka różnica, tyle pamiętam, jak uda mi się znaleźć dokładniejsze dane to dopisze. A i jeszcze co do okularów to prawda, bez problemu mieszczą się "dwie pary".
> Darth_Artur o 2010-01-07 12:08 napisał:
> Problem natomiast może istnieć gdy ktoś ma wadę wzroku przy której jedno oko
> widzi dużo gorzej niż drugie, bo w takich sytuacjach okulary chyba nie zawsze
> pomagają, a w filmie 3D do oglądania trzeba mieć oboje oczu sprawnych.
Potwierdzam to co pisze FatShopen. Mam taką wadę wzroku i nie miałem żadnego problemu z efektami w 3d, nawet bez okularów które noszę na co dzień. To tylko kolejny mit.
A po co piszesz te opinie? Żeby się pokłócić z "fanatykami"? Zwłaszcza TVN24 nie raz udowodniło, że poziom ich wiadomości/dyskusji z zakresu filmu/kultury jest po prostu żałosny. Może jednak obejrzysz film zanim wydasz opinie, zobacz też na Rotten Tomatoes gdzie film ma 82% zamiast wybierać pasujące Ci recenzje…No i sorry TVN24, Weekly Standard, NY Press, Big Hollywood co to w ogóle mają być za opiniotwórcze źródła? Jeszcze raz polecam RT i recenzje od Timesa, Guardiana, Daily Mail, Washington Post, Daily Telegraph, Total Film czy Rogera Eberta.
Proszę czekać…