W tym roku chciałbym, żeby to Fassbender zdobył Oscara za Jobsa, bo za rzadko docenia się go za role. Na profilu Leo na IMDb ma od groma ról oznaczonych jako "In Development", więc niejedna świetna kreacja pewnie wyjdzie w przyszłości.
Dobra zapowiedź, jednak z Jessicą mam ten problem, że jakoś mega na nią nie czekam, jak choćby na Daredevila przed premierą. Dobrze, że Netflix bierze tą postać na warsztat, bo ABC albo FOX zrobiliby z tego standardowy, nudny procedural policyjny.
Tak to będzie przynajmniej jeden głos na nie-Star Warsy :D
Fajna ciekawostka związana z tym newsem "The Revenant", pokazująca jak serio DiCaprio podchodzi do swoich ról.
Podobał mi się "Joy" i na niego głosuję. Podobnie jak teaser, ta zapowiedź ma dobre tempo, świetnie dobraną muzykę i nie zdradza za wiele.
I tyle trwało romansowanie Deppa z poważniejszymi rolami. Występ w "Black Mass" widać był jednorazowym skokiem w bok. Nadzieja we Wrightie, który oby dystansował od zbyt wielu dziwactw.
Gdybym to wiedział w listopadzie 2014 r. kiedy wychodził pierwszy teaser może zmieniłbym zdanie. A tak teraz, to zwyczajnie się nie opłaca nadrabiać tych zapowiedzi jak tyle się wytrzymało :D Z "Rouge One" będę za to oglądał wszystko co popadnie i czytał wszyskie spoilery/plotki/spekulacje dot. fabuły.
Nie oglądałem i raczej nie zamierzam sięgać, bo nie widzę żadnego powodu do oglądania oprócz tej pojedynczej sceny, o której wspomniałaś.
Zgadzam się, bardzo lubię ten utwór. Nie znam go z "W imię…", ale ze zwiastuna 127 godzin sprzed pięciu lat. Pamiętam też, że nutka leciała w jednym z odcinków HIMYM.
Jakoś nie widzę tego chuderlawego dzieciaka w tym filmie, chociaż widziałem jedynie z nim "Me and Earl and the Dying Girl".
Proszę czekać…