Aktywność

Słońce, siano, erotyka (1991)

Ostatnia część słonecznej trylogii Zdenka Troški. Wszystkie trzy części utrzymane są na podobnym poziomie. Lekka komedia.

Słońce, siano i parę razy po gębie (1989)

Kontynuacja filmu „Słońce, siano, truskawki”. Lekka komedyjka, nadaje się na poprawę humoru. Trochę (ale tylko trochę) przypomina mi trylogię Chęcińskiego.

Babovřesky (2013)

Da się obejrzeć, ale chyba szkoda dwóch godzin, bo są lepsze filmy. Dziwne, że powstały dwie kolejne części… Zawsze mnie zastanawia, po co w przypadku filmów, które nie odniosły oszałamiającego sukcesu, ktoś inwestuje w kontynuacje.

Słońce, siano, truskawki (1983)

Lekka, łatwa i do pewnego stopnia (rzeź króliczków mogli sobie darować) przyjemna czechosłowacka komedyjka. Show skradła aktorka grająca babcię.

Gdy przychodzi kot (1963)

Bardzo oryginalny film; baśniowy, filozoficzny, alegoryczny. Po obejrzeniu chce się zadawać pytanie: „A ty jakiego jesteś koloru?” (i oczywiście nie dotyczy to koloru skóry).

Mareczku, podaj mi pióro! (1976)

Stary, dobry, czeski humor. Film o dorosłych, którzy wracają do szkoły, by uzupełnić wykształcenie. Genialnie zagrał Josef Kemr, a wątek z wywiadówką po prostu boski.

Kelner, płacić! (1981)

Niezła czechosłowacka komedia, bardzo dobry odtwórca głównej roli, przepiękna piosenka przewijająca się przez film.

Lemoniadowy Joe (1964)

Czechosłowacki western komediowy, trochę musical; genialna parodia, oryginalnie zrealizowany, pełen absurdalnego humoru.

Ciemno, prawie noc (2019)

Jeśli autorom filmu uda się stworzyć tak dobry klimat, jaki wykreowała pisarka, to może być bardzo ciekawa produkcja, ale pojawia mi się wielki znak zapytania z powodu Ani Rubik w obsadzie. EDIT: Jednak tam nie zagrała. :-)

Robin z Sherwood (1984 - 1986)

Kiedyś hit, dziś może troszkę zapomniany. Moim zdaniem jeden z bardziej udanych „Robinów”. A może nawet najlepszy?

Proszę czekać…