Powiem tyle – dobry – Całkiem niezły debiut Denzela Washingtona. Mądry scenariusz, udana gra aktorska – szczególnie Derek Luke, który zasługuje na pochwałę. Jednak nie potrafiłam utożsamić się z graną przez niego postacią, nie przemówiła ona do mnie. Nie poruszyła mnie zbytnio. Historia jest opowiedziana w miarę przyzwoicie. Tylko początek filmu w ogóle mnie nie wciągnął, jakoś nie mogłam się skupić i zainteresować. Dopiero po jakichś 20 min. poczułam, że zaczyna mnie on ciekawić. Podobny trochę do "Buntownika z wyboru" rzeczywiście.
Dostaje on ode mnie 7/10. Szkoda tylko, że to jest film na jedno obejrzenie i zapomnienie, bo nie poruszył mnie na tyle, aby wedrzeć się głęboko w moją pamięć.
"Antwone Fisher" jest po prostu DOBRY.
Serio? Ja też mało wygrywam :) Mi tam to obojętne.
Na następny raz bez niepotrzebnych spojlerów, albo przynajmniej zaznacz, że są.
Heh. Ok. Rozumiem.
:)
A jakie filmy w nim były? :) Chętnie się dowiem.
> Odi o 2008-08-18 22:34 napisał:
> Chyba mylisz serial z filmem;)
A no tak;) Mój błąd.
Ja oglądałam z napisami, bo dubbing w zwiastunie nie spodobał mi się.
Po prostu trzeba zobaczyć! – Dla każdego kinomaniaka pozycja obowiązkowa.
Fantastyczny James Dean.
Klasyka.
10/10
Ja też nie zmieniam decyzji – 1 albo 3. Chociaż jedynka jest najlepsza, bo trójka trochę za mała rzeczywiście.
Proszę czekać…