Nie przeczuwając niczego złego, za namową swojej ciężarnej żony Saskii, Rembrandt zgadza się namalować grupowy portret Amsterdamskiej Milicji, znany później jako "Straż Nocna". W trakcie prac nad obrazem wpada na trop spisku członków Milicji, prominentnych amsterdamskich kupców, planujących przechwycenie władzy w tym najbogatszym z miast Zachodniego Świata tamtego okresu. Drążąc sprawę, Rembrandt odkrywa okropną zbrodnię, popełnioną przez Milicję. Po narodzinach upragnionego i długo wyczekiwanego syna, swojego dziedzica, decyduje się wyjawić prawdę o mordercach. Są to jednak ludzie zbyt potężni, by stanąć otwarcie przeciwko nim. Rembrandt misternie buduje swoje oskarżenie, ukrywając wskazówki w tworzonym obrazie. Obnaża w ten sposób przed uważnym obserwatorem ciemne sprawki amsterdamskiego high life'u i hipokryzję holenderskiego społeczeństwa w okresie Złotego Wieku. Dobra passa Rembrandta wkrótce się kończy. Jego żona umiera, a zbrodniarze odkrywają ukryte w obrazie kody i planują zemstę. Nie mogą jednak po prostu zgładzić malarza, Rembrandt jest zbyt znany. Podsuwają mu kochankę, Geertje, która ma uwieść malarza i skompromitować go. Próbują go oślepić, skazują go na społeczny i finansowy upadek. W efekcie tego spisku Rembrandt w krótkim czasie stacza się w nędzę, jednak to nie wystarczy jego wrogom. Grożą jego synowi i zmuszają Rembrandta, aby się kajał i błagał ich o litość. opis dystrybutora
Pozostałe
5/10 – Po takich filmach często zadaje sobie pytanie "gdzie kończy się teatr, a zaczyna kino?". Ten film jest właśnie tego najlepszym przykładem. Pomimo tego, że wiedziałem czego mogę się mniej więcej spodziewać po filmie tego reżysera (wcześniej obejrzałem film "Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek" Petera Greenwaya) to czuję sporych rozmiarów niedosyt. Nie mam nic do zarzucenia otoczce audiowizualnej – muzyka nadawała fajny klimat, nie mówiąc już o scenografii czy kostiumach.
Bardziej mam pretensje do formy w jakiej stworzony został ten film – niestety nie potrafiłem przemóc tej całej teatralności która wylewała sie z ekranu, sposobu narracji, chaosu panującego na ekranie i strasznie pretensjonalnego aktorstwo (między innymi polscy aktorzy tacy jak Agata Buzek, Maciek Zakościelny, Andrzej Seweryn czy Krzysztof Pieczyński). Nudny scenariusz – naprawdę historia mnie przed filmem strasznie zaintrygowała, w czasie seansu zainteresowanie z każdą kolejną minutą jednak ulatywało daleko w siną dal.
Ogólnie rzecz biorąc rozczarowanie, lepiej jakbym powtorzył sobie np Dziewczynę z perłą Petera Webbera.