Ktoś zabija w Bostonie księdza, w sposób jaki robili to osiem lat wcześniej tak zwani święci. Gdy wiadomość ta dociera do braci Connora i Murphyego, obaj bez wahania postanawiają wrócić do miasta i rozprawić się z wszystkimi zamieszanymi w zabójstwo. Tylko, że tym razem mafia jest przygotowana, a prawdziwy zleceniodawca… zobacz więcej
Ktoś zabija w Bostonie księdza, w sposób jaki robili to osiem lat wcześniej tak zwani święci. Gdy wiadomość ta dociera do braci Connora i Murphyego, obaj bez wahania postanawiają wrócić do miasta i rozprawić się z wszystkimi zamieszanymi w zabójstwo. Tylko, że tym razem mafia jest przygotowana, a prawdziwy zleceniodawca nie jest tym na kogo wskazują dowody. Asmodeusz
no i obejrzałam – Nie ukrywam, że 1 część podobała mi się bardzo, przez to bałam się że 2 może być kiepska i nie będzie dorównywać 1. Całe szczęście nie było wcale źle i film naprawdę fajnie się ogląda.
Historia całkiem ciekawa, bohaterowie ci sami (w tym mamy również policjantów z pierwszej części), humor podobny, akcji jest w sam raz, generalnie nie ma co narzekać. Może i nasi Święci nieco się postarzeli i nie wyglądają już tak fajnie, i jest dużo podobieństw do 1 części (przez to film jest odrobinę wtórny dla fanów jedynki, bądź niezrozumiały dla osób które jedynkę dawno widziały i nie pamiętają) ale to chyba jedyne wady. W mojej ocenie 7/10.
5/10 – Utarło się, że pierwsza część Świętych to doskonałość w każdym calu. Śmiałym krokiem okazało się stworzenie sequela i to aż po 10 latach. Może słowo fan to wyolbrzymienie, ale były momenty, kiedy wprost rozkoszowałem się scenami akcji, wykonane z niezwykłą gracją z części pierwszej.
A "dwójka"? Trzyma poziom. Tak naprawdę trzeba przyznać, że twórcy wycisnęli z filmu ile można było otrzymać. Ale zapytacie, w takim razie czemu tylko 5 gwiazdek? Widać wyraźnie inspirację Duffy’ego, reżysera filmu klimatami tarantinowskimi czy ritchiowskimi. Postacie są tutaj przerysowane, zbyt efektowne i przenikliwe (np. postać agentki). Humor momentami wysilony, ale nie zakłócający odbioru.
Żebyśmy się źle nie zrozumieli. Nie twierdzę, że "Święci" to film zły, fatalny, koszmarny… Nie. Jest wprost przeciwnie. Ale to wszystko było. Jednak nadal pozostaje z tego niezła rozrywka z ciekawymi sekwencjami strzelanin.
święci 10 lat później – Nie no wbrew temu co niektórzy piewcy głoszą to dosyć fajny filmik wyszedł.
I znowu widzę porównania z częścią pierwszą, które są nie na miejscu. Oczywistym jest, że każda kolejna część jaki by to nie był film z reguły musi być słabsza (poza kilkoma wyjątkami w historii kina).
Zachęcam, film wart obejrzenia.
7/10
> Hessus666 o 2010-03-18 21:07 napisał:
> I znowu widzę porównania z częścią pierwszą, które są nie na miejscu. Oczywistym
> jest, że każda kolejna część jaki by to nie był film z reguły musi być słabsza
> (poza kilkoma wyjątkami w historii kina).
Chwilę, skoro film ma w tytule "2" to oczywiste jest właśnie to, że porównuje się go z jedynką.
> Quagmire o 2010-03-19 09:16 napisał:
>
> Chwilę, skoro film ma w tytule "2" to oczywiste jest właśnie to, że porównuje
> się go z jedynką.
No i tutaj się z Tobą nie zgodzę. Kontynuacja filmu, który był przebojem kasowym rzadko wychodzi producentom na dobre. A jeśli film ma w tytule 3..4..5 czy tak dalej to do której części go będziesz porównywał???
Średnio – Po całkiem niezłej części pierwszej spodziewałem się, że druga odsłona poziomem nie odbiegnie za bardzo od "jedynki". Niestety po raz kolejny prawda o tym, że części drugie, trzecie, etc. są zazwyczaj gorsze od pierwszej stała się faktem.
Jak dla mnie film przydługi. Dwie godziny to za dużo jak na tak słabą historię.
Daję 5/10 ze względu na Normana Reedus’a, który przyciąga uwagę widza i na muzykę.
Ta strona powstała dzięki ludziom takim jak Ty. Każdy zarejestrowany użytkownik ma możliwość uzupełniania informacji
o filmie.
Poniżej przedstawiamy listę autorów dla tego filmu:
Pozostałe
Proszę czekać…
Trochę słabiej, ale dalej całkiem nieźle.
Tyle lat mi zajęło obejrzenie tego filmu, ciągle coś stało na drodze, ciągle miałem coś innego do obejrzenia, a ten odkładałem na lepszą chwilę i dopiero po tych prawie 10-ciu latach… się zebrałem, przez przypadek zupełny, bo akurat leciał ;)
Od jakichś 7-8 lat miałem go nawet na DVD, ale leży gdzieś i się kurzy, no i widziałem dopiero wczoraj w telewizorni ;p