Serial skupia się na byłej senator Selinie Meyer (Julia Louis-Dreyfus), która przekonuje się na własnej skórze, że pełnienie urzędu wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych niczym nie przypomina jej wcześniejszych wyobrażeń, za to pokrywa się ze wszystkim przed czym ją kiedykolwiek ostrzegano. nathalie
Nie wiecie, co tracicie – HBO – sprawdzona marka, ale niestety "Figurantka" nie zdobyła jeszcze należnej popularności. Jest to jeden z najlepszych seriali komediowych ostatnich lat. Stwierdzam z pełną świadomością, że jest to najlepsza premiera tego gatunku w telewizji od debiutu "Californication".
"Figurantka" może początkowo odstraszać swoją formą, gdyż stylowo przypomina operę mydlaną kręconą w niechlujny sposób (kamerą z ręki). I tak naprawdę to może być jedyny minus tej produkcji, ale mnie ta obrana konwencja przekonała do siebie, gdyż doskonale odzwierciedla chaos, jaki panuje w gabinecie Seliny.
Siłą serialu jest komizm, w każdej formie: sytuacyjny, postaci, słowny. Bohaterowie nie przebierają w słowach, klną naturalnie i finezyjnie. Żarty są oryginalne; sam Tarantino nie powstydziłby się pod nimi podpisać (kolejna rzecz, którą piszę z pełną świadomością wagi tych słów).
Jeśli ktoś się boi, że serial jest przepełniony polityką, to uspokajam. Polityka w tym serialu odgrywa rolę tła; tak dyskretnego tła, że nie da się określić, do jakiej partii należy główna bohaterka. Więc polecam każdemu obejrzeć, najlepiej z oryginalną ścieżką dźwiękową, bo wątpię, żeby lektor bądź napisy polskie były w stanie oddać wszystkie smaczki słowne tej produkcji.
9/10
Pozostałe
7/10 – Trzyma poziom (chyba tylko jeden odcinek, bodajże 8 drugiego sezonu był zdecydowanie najsłabszy), a Selina Meyer to taki żeński odpowiednik Ariego Golda, najs!