Krótko mówiąc – ambaras we francuskim stylu, a więc romantycznie i z odrobiną kontrolowanego szaleństwa. Jednak nikt tu o nic nie pyta, gag goni gag, a scena - scenę. Nie ma czasu na refleksję, coś głębszego, co wierciłoby dziurę w brzuchu na długo po seansie.
przeczytaj recenzję