The Rock powinien zagrać w egranizacji Diablo; jest idealny do roli barbarzyńcy, albo Michael Clarke Duncan. Rock nie miał roli, która by uczyniła z niego ikonę. Jedynie, gdzie mi się podobał to w Mumii
Oceniam ich pod kątem predyspozycji do ról twardzieli, gości od rąbanek i jakoś Vin mi bardziej sie podoba. Z filmów, które lubię z jego udziałem to raptem Pitch Black i Szeregowiec Ryan (poważnie – po pierwszym seansie najlepiej zapamiętałem lądowanie na plaży i jego rolę), Statham ma więcej niezłych filmów, ale jako twardziej jest odrobinę mniej przekonujący. Prawda, że niebezpiecznie monotematyczny się staje; może to presja producentów?
Komando (1985) to film w starym stylu, obecnie klasyk. Gdyby go jednak obecnie wydać, to zostałby oceniony jako film klasy C. W gruncie rzeczy to w czasie premiery był co najwyżej filmem klasy B, ale mainstreamowym;) Tak jak filmy Diesela i Stathama obecnie. Pewne czasy nie wrócą, choć moda na stylistykę tamtych filmów z pewnością jeszcze będzie.
nie porównywałbym filmów sensacyjnych Samuel L. Jacksona, Pacino, de Niro do rąbanek z w/w plejady twardzieli. Wybitni aktorzy zagrają w komercyjnym filmie, ale jednak mają w dorobku inne, artystyczne kreacje. Nie da się tego powiedzieć o żadnym z wymienionych wyżej; choć może Stallone za scenariusz oskarowy.
Godnymi następcami są faktycznie Diesel i Statham, ale jakoś bardziej lubię tego pierwszego.
to fakt;D Stallone (albo scenarzyści) mógłby wróżbitą zostać. Arni i tak osiągnął maksimum: był najlepszym/największym kulturystą; kino akcji wprowadził na nowe tory, a jego role w Terminatorze, Predatorze i kilku innych to nieśmiertelna klasyka; a kiedy wziął się za politykę to również zdobył szczyt! Podziwiać go trzeba za konsekwencje i upór, za aktorstwo niekoniecznie;) No i ma stadion własnego imienia, a w ojczyźnie jest popularniejszy od Małysza u nas;p
Z tej trójki najniżej oceniam Seagala; jakoś nigdy mnie nie przekonał. Z jego dorobku pozytywnie zapamiętałem Liberatora cz 1 i to też bez rewelacji. Piszę z pamięci, ale Van Damme miał chyba kilka tytułów w karate lub czymś podobnym, więc pisanie o braku umiejętności niekoniecznie pokrywa się z faktami. Seagala pamiętam głównie z efektownego łamania kończyn (może nawet realniejszego od fikołków Van Damma;), ale drugi ze szpagatami i innymi wyczynami nie osiągalnymi dla zwykłych zjadaczy chleba, zawsze robił na mnie większe wrażenie.
Nieścisłości:
- Arnold przestał grać, (…), by kiedyś stał się prezydentem Stanów Zjednoczonych – nigdy nie zostanie, ponieważ urodził się w Austrii i to go skreśla.
- umiejętności Van Damme
- Keanu Reeves kolił (?) w oczy nieporadnością w Matrixach – nigdy tak nie pomyślałem, ale to subiektywne odczucie;)
Ogólnie bardzo dobry artykuł, opisujący kiedyś kultowych aktorów. Był jeszcze Dolph Lundgren, ale to raczej druga liga. Nie zgodzę się, że takie filmy przeminęly bezpowrotnie; skończył się jeden cykl, zaczął kolejny (komiksowy), a będą następne i za kilka, kilkanaście lat wrócą rąbanki, ich rimejki w których w rolach mistrzów jeszcze zobaczymi niejednego zgasłego gwiazdora. A część zostanie zapomniana…
> Grzegorz Derebecki o 2008-08-27 10:55 napisał:
> Pamiętaj, że 5 minusów nie wystarczy by ukryć twoją wypowiedź – ona musi mieć
> sumaryczną wartość na -5 czyli np jak 3 osoby dadzą Ci plusa to aż 8 musi dać
> minusa.
Chyba jednak nie sumuje, ponieważ wypowiedzi Centralnego są ukryte mając po 2-3 (w sumie) głosy na minus
Opcja mi nie przeszkadza i przynajmniej na jakiś okres testowy powinna zostać. Te pięć głosów nie będzie wcale tak łatwo złapać
http://fdb.pl/w5240,Cher,now%C4%85,Catwoman?.html
niepotrzebne faktopodone newsy:/
Kłopoty z biografiami. Myślałem, że nie da się dodawać tylko do osób mających jedną pozycję w dorobku, ale ten http://fdb.pl/o330632,Stuart,Parkyn.html przypadek pokazuje, że jest to szerszy problem.
Może da się coś z tym zrobić?
Proszę czekać…