@dawidek98
Mocny film. Michael Douglas w najlepszej formie.
Film jest dobry. Jednakże nic poza tym. Nie przesadzajmy z tymi 9-tkami i 10-tkami, bo i słabe strony filmu się znajdą. Ot choćby beznadziejna muzyka, która kompletnie nie pasowała do filmu i niektóre bohaterki, które kompletnie mnie irytowały swoim zachowaniem. Oscar za najlepszy film 1999 roku powinien powędrować do filmu "Zielona mila".
Bardzo dobre kino. Do tego te magiczne ujęcia.
@master602 Zgadzam się, film z 1997 lepszy.
Drażnią mnie takie komedie. Infantylność sięga zenitu. Brak pomysłu na wyrafinowany dowcip. Tutaj wystarczy, że starsza ciotunia puści długiego bąka i już podobno jest śmiesznie. Żenada.
W komiksie Otto Octopus jest zwykłym człowiekiem, ale jak widać nie przeszkadza mu to, aby dzielnie znosić klapsy od "Spidera", ale nie będę się czepiał. Wydaje mi się, że ogólnie jest "ciut" lepiej niż w poprzedniej odsłonie. Niestety Dunst, mająca odegrać rolę Mary-Jane nadal brzydka, jak baba z wiejskiego "geesu".
Po obejrzeniu trylogii, można się czepić kilku rzeczy. Ja poprzestanę na jednej. Fatalnie rozpisany scenariusz dla Mary-Jane oraz fatalnie dobrana aktora do tej roli. Mary-Jane jawi się jako zwykła "latawica", a do tego "uroda" jak i "gra" Dunst, stawia krzyżyk nad tą postacią.
Niby OK, ale jedno nie daje mi spokoju. Czemu w domu cioci May, non stop są włączone światła – przede wszystkim w dzień? Czyżby kobieta miała promocję w elektrowni?
Kolejny fenomenalny serial z okresu PRL-u. Uważam, że pies Cywil posiada wszystko to, czego zdecydowanie brakuje komisarzowi Alexowi. Po pierwsze. Gra aktorska: Krzysztof Litwin wzniósł się na wyżyny swoich możliwości razem z bardziej znanymi i fenomenalnymi Wojciechem Pokorą czy Piotrem Fronczewskim (którego znam osobiście). Kazimierz Pawlak jako przemytnik też był naprawdę niczego sobie. Po drugie: muzyka – Jerzy Matuszkiewicz był fenomenalnym kompozytorem (wystarczy sobie przypomnieć wspaniałe tematy muzyczne do "Kolumbów", "Czterdziestolatka" czy "Janosika"). Niejeden dzisiejszy kompozytor mógłby się uczyć od takich jak on, czy Andrzeja Kurylewicza ("Polskie drogi") lub Wojciecha Kilara. Po trzecie: akcja – pies Cywil przeważnie zawsze jest posłusznym, szlachetnym, działa na rzecz dobra ogółu, odnajduje zagubionych ludzi, pomaga w potrzebie i pociesza strapionych ludzi. Brązowa sierść dodaje mu charakteru, pewności siebie i odwagi. Po czwarte: lokacje. Często były kręcone sceny w budynkach komendy Milicji Obywatelskiej czy też na polach lub w lasach dopełniają całości i klimatu, pozwalają lepiej wsiąknąć w świat tego wspaniałego serialu. No i po piąte: sam scenariusz, który w każdym odcinku stanowi zamkniętą całość. Jeżeli zdarzy się nam niechronologicznie obejrzeć jakiś odcinek, to zawsze możesz wrócić do tego, którego nie oglądałeś i nadrobić swoje zaległości. Same komendy typu: "Zostań, Cywil!" czy też najsłynniejszy "Aport" się wziął właśnie z tego serialu i przeniesiony został natychmiast do języka codziennego. Do tego zakończenie – finał jest naprawdę imponujący. Bardzo mnie twórcy zaskoczyli w tamtym momencie. Kiedy myślałem, że pies Cywil umarł, sierżant Walczak i komendant MO zabrali go do szkoły (oczywiście był nieco zabandażowany) i wszyscy byli w szoku, a zarazem szczęśliwi, że mogli zobaczyć swojego zwierzęcego idola. Mogli go pogłaskać czy poprzytulać. Albo zagubione dzieci przy stodole – to jest serial familijny. Uśmiercać tak młodych ludzi wcale nie wypada, a zarazem przykro by było każdemu człowiekowi, by w serialu który ogląda cała rodzina ktokolwiek umarł lub został zastrzelony. Ci, którzy pracowali nad tym serialem wiedzieli co robią, czego unikać, jakie treści i przesłania powinny być zawarte i tak dalej. Jeszcze raz: Chapeau bas, psie Cywil! 10/10.
W pewnym sensie, podobny motyw ze statkiem transportowanym przez ląd, pojawia się później w ’Fitzcarraldo". A co do samego filmu – może być. Popieram kolegę niżej, że dużo lepszy od beznadziejnej "Zjawy" z Leonardo DiCaprio w roli głównej.
Proszę czekać…