Daremna formuła pięciominutowych odcinków wypchanych przewidywalnymi jump scare’ami. Bohaterowie papierowi, zdjęcia rozmyte i rozedrgane, a plot nijaki.
Efekty specjalne naprawdę dobre, fabuła wtórna i z wyraźnie widocznymi szwami, ale i tak Rosjanie zawstydzili "Fantastyczną czwórkę".
8,5 // jesień życia, zbawienny wpływ towarzysza (choćby cyfrowego) oraz o rozczarowującej niedokładności wspomnień i radzeniu sobie ze stratą.
Disney komputerowy, a jednak bardzo klasyczny. Dość wtórny w warstwie scenariuszowej, ale dobrze podany i wkomponowany w barwne, odświeżające Hawajskie klimaty.
"Ring" unastolatkowiony – próbuje realizować ten sam schemat ale jest bardziej przewidywalny i bazuje na jump-scareach. Do "jedynek" jednak nie ma startu.
Po duecie Adkins – Van Damme oczekiwałoby się czegoś więcej.
Plakat i zwiastun żenujące, jednak sam film wyjątkowo udany. Często balansuje na granicy przyzwoitości, ale pozostawia po sobie dobre wrażenie.
Tania zrzyna motywów z "Człowieka demolki" i "Terminatora" w której najmniej jest chyba morfujących maszyn. Kiepski pod każdym względem i robiony na serio.
Ciężko zaangażować się w dramat dealera – ja niestety nie byłem w stanie.
Zdemaskowani agenci, czy niewinne ofiary szpiegowskich gier? Intrygujący, zwodniczy serial trzymający w ciągłej niepewności. Tylko finał i epilog psują odbiór.
Proszę czekać…