Niczym "Bodyguard" pozbawiony zalet – wątek polityczny ledwie zaznaczony, uczuciowy liźnięty, napięcie w dwóch niezłych scenach, a finał po prostu urywa wątki.
Dobrze napisany dramat rodzinny w który wkrada się diaboliczny element paranormalny. Tyleż klimatyczny, co irytujący (wrzaskliwą bogobojnością drażniąc postaci)
Ładne kostiumy (aż nazbyt), niemal pozbawiona wulgaryzmów mowa, ale też drętwe aktorstwo (tak samo postacie i dialogi) zaś połowa spraw banalna. Rozczarowanie
Finał do przewidzenia, ale sam film opowiedziany z werwą, dobrze trzyma w napięciu i zostaje zwieńczony świetnym epilogiem. Brawo Foster!
Dobry Smith, dobra Robbie, ale fabuła niezbyt zabawna, a przekręty i twisty mało odkrywcze. Muzyka też zbyt ilustracyjna by nadać filmowi dobry lekki ton.
Zamiast relacji Frankenstein-potwór obserwujemy relację Frankenstein-Igor, gdzie na pierwszy plan wysuwa się obsesja doktora.
Więcej fantasy niż w pierwszej części, tylko aktorzy cierpią na brak charyzmy.
Choć historia wtórniejsza niż w anime (a finał trąci banałem), to jednak zachowano wiele z jej smaczków. Jeden z najlepszych kinowych reprezentantów cyberpunku!
Powrót pozbawionej idei cywilizacji do barbarzyństwa podsycany nierównościami społecznymi w estetycznym opakowaniu lat ’70 przez pryzmat imprez, seksu i gwałtu.
obejrzanych sezonów – 1 // Absurdalne zestawienie samca alfa ze świata fantasy z realiami współczesności. Miewa świetne motywy ale więcej tu rubasznego humoru
Proszę czekać…