Michael C. Hall. Wiem, że to dziwna kandydatura, ale ten aktor ma w sobie coś, że ludzie bez problemu "kupują" jego postacie. Polubili go jako geja, polubili gdy kroił ludzi, kupią gdy będzie konstruował bomby z bambusa.
Nie aż takie straszne, choć rzeczywiście większej inwencji brak.
Jej rolę w Transformersach2 mógłby odegrać nawet manekin. Wcale się nie dziwię, że miała dość, szkoda, że odwrotnie niż Malkovich, MacDormand i Torturro. No ale widać najpierw gra się u Coenów, aby potem zarabiać grube pieniądze jako manekiny u Baya.
A nie sądzisz, że taki "przeciętny polski widz" wyśmiałby ten film? Ja sądzę, że tak.
U nas nie ma też pasjonatów, zdesperowanych amatorów. Jeden pasjonat w amerykańskim stylu, już od 10 lat kręci swoje "Gwiazdy w czerni"
"Jutro będzie futro" (Hot tub Time Machine) i tak już nic w tym roku nie przebije.
Jasne, że nie jest. Bardziej chodziło mi o pewien schemat powrotu upadłej gwiazdy, schemat który jest uwielbiany przez Hollywood.
Rany, już nawet w Finlandii kręcą odważne, dobre technicznie filmy SF
Jak uważasz. Ale żaden to epic fail bo nad Van Dammem masz reklamę filmu z Julią Roberts.
Proszę czekać…