Aktywność

Turniej (2009)

6/10 – Solidny akcyjniak, spodziewałem się czegoś gorszego. Całkiem ładne numery kaskaderskie, dużo wybuchów, i nawet odrobina gore. Widać, że reżyser chciał stworzyć coś w klimatach kina akcji z lat 80-tych. No i zawsze miło popatrzeć jak Kelly Hu kopie tyłki. Zapomniałbym dodać, że Ving Rhames i Robert Carlyle grają w takich filmach z nudów, albo dla zabawy, bo po co marnować talent za (pewnie) małe pieniądze?

Bękarty wojny (2009)

10/10 – Nieskrępowana zabawa w kino, miłość do taśmy filmowej która wylewa się tu z każdego, dopieszczonego kadru, po prostu Tarantino w czystej postaci. Reżyser który nawet z Tila Schweigera potrafi zrobić świetnego aktora, u którego Mike Myers nie szarżuje, a Christoph Waltz, aktor z niemieckich seriali gra rolę swego życia, tak wyśmienicie, że aż miejscami szkoda świetnego Brada Pitta.
Tarantino który potrafi poprowadzić gadane sceny z większym napięciem niż wielu twórców horrorów, który na końcu, w dla niektórych kontrowersyjnej scenie w kinie, bierze swój film w kompletny nawias, śmiejąc się wprost do widzów "naprawdę uwierzyliście w żydowskich super-komandosów?"

A rola i "czas antenowy" owych bękartów są tu idealnie wyważone, stanowią oni klamrę, przewijają się przez prawie wszystkie rozdziały opowieści, a każde wejście Pitta może przyćmić jedynie Waltz znajdując się w tym samym kadrze. Cały wątek "włoski" to jedna z najlepszych scen komediowych jakie widziałem w tym roku.

Od swojego pierwszego filmu, także i tutaj Tarantino bawi się, cytuje, balansuje na granicy kiczu (Tadeusz Sobolewski już chyba zawsze będzie tłumaczył się ze swojej słynnej recenzji Pulp Fiction z Cannes), dlaczego nie jest moim ulubionym reżyserem? Bo jest zbyt doskonały…
Dobra, kończę ten swój miłosny poemat.

Judd Apatow mówi o sequelach

W Supersamcu zdecydowanie nie ma czego kontynuować, za to zawsze można wplątać Rogena i Franco w nową aferę. To rzeczywiście chyba jedyny projekt Apatowa który można ciągnąć dalej, bo przyszłoroczna kontynuacja Forgetting Sarah Marshall bez Segela zapowiada się raczej słabo.

Francuski plakat filmu Avatar

Worthington ma dość głupkowatą minę na tym fanowskim dziele, tutaj moim zdaniem znacznie lepszy fan art
http://i184.photobucket.com/albums/x139/musicspider911/zz0f75d3e9.jpg

Jest reżyser Piratów z Karaibów!

Zgadzam się, jak dla mnie w 3 części było już widać zmęczenie materiału (może dlatego, że 2 i 3 kręcono prawie jednocześnie), i Verbinski chyba czuł, że już za wiele z tego tematu nie wyciśnie.

Jest reżyser Piratów z Karaibów!

Jakoś nie widzę u Roba Marshalla komediowo-przygodowego zacięcia. No ale przynajmniej nie jest to typowy hollywoodzki rzemieślnik.

2012 miażdży box office

Trzy Królestwa niestety lub stety jak kto woli, nie odniosą sukcesu w USA, ponieważ wchodzą w limitowanej dystrybucji, i nie ma co owijać w bawełnę, nie załapią się nawet do pierwszej dziesiątki weekendu.

Przyjaciele (2006)

Może dlatego, że wszędzie próbowano go sprzedać jako komedię romantyczną, a The Last Kiss jest bardzo daleki od tego gatunku. Popieram, film bardzo dobry, kilka celnych obserwacji i ścieżka dźwiękowa jakby z Garden State 2. Widać, że Tony Goldwyn jest także całkiem sprawnym reżyserem.

Powrót do Garden State (2004)

Piękny film który obrazami, muzyką potrafi powiedzieć więcej niż tysiącami dialogów. Do tego absolutnie genialny montaż. Coś czuję, że Braff nigdy nie przeskoczy swojego dopieszczonego, reżyserskiego debiutu i Garden State stanie się jego przekleństwem.

Wrota do piekieł (2009/I)

Tak, reżyser ma jakąś wiksę na ten temat (a co to w ogóle jest ta wiksa bo już chyba za stary jestem), przez 3 części Evil Dead Bruce Campbell przyjął na siebie więcej niż bohaterka Wrót…

Proszę czekać…