Tak, to kilka dni opóźnienia, ale kto chodzi do kina 25 i 26 grudnia? Raczej inne sprawy wtedy na głowie. Tłumaczenie dystrybutora, że 18 grudnia Polak jest zajęty świętami, a 25 grudnia już nie, jest po prostu żałosne.
Sądzę, że nie można mówić "to tylko 2 tygodnie", "to tylko film", wtedy dalej straszyć będą Jaja w Tropikach, polskie plakaty, ulotki w kinie które mówią o zupełnie innym filmie, czy premiery z rocznym opóźnieniem. Inna sprawa, że człowiek może sobie ponarzekać na forach, a i tak nic się nie zmienia. Ale przynajmniej trochę ulży.
Co do kolorowości, to kwestia indywidualnego odbioru, w końcu daleko chyba Avatarowi do niektórych japońskich anime. Dzięki tej bajkowości powstaje kontrast między światem marines a Na’Vi
Mało posunięć polskich dystrybutorów wkurza mnie bardziej niż premiera 25 grudnia…Dzisiaj rano oglądałem ten zwiastun z napisami w języku którego nie potrafię określić, premiera w tamtym kraju była 17 grudnia…
PS właśnie obejrzałem ten świetny zwiastun z fatalnym polskim tłumaczeniem, jest tam podana data 25 grudnia, więc już chyba nie ma żadnej nadziei
5 odcinków minęło… – I chyba niedługo zakończy się moja przygoda z tym serialem. W ciągu tych odcinków mieliśmy 2 rozciągnięte do granic możliwości historie odegrane przez niczym nie wyróżniające się postacie. Nie lubię Atlantisa, więc mogę porównać to z SG-1, gdzie już po pierwszym odcinku obserwowaliśmy pełnokrwistych bohaterów. Tu też przychodzi fatalne dla Universe porównanie z SG1 jeśli chodzi o piloty, gdzie tam Air do Children of the God ?
Może to wina aktorów? Nie wiem, dziwna to teza bo Robert Carlyle ma dorobek chyba większy niż Richard Dean Anderson wraz z całą ekipą oryginalnego serialu razem wzięci. Nie wiem zresztą co skłoniło tego kinowego aktora do akurat tego projektu, wprawdzie rzadko zdarza się aby główna postać serialu była aż tak antypatyczna, ale dr Rush kompletnie nie wzbudza innych odczuć widza, przez co jest strasznie jednowymiarowy. Mógłbym jedynie pochwalić Justina Louisa (a właściwie już Louisa Ferreirę) którego postać twardego dowódcy jako jedyna ma w sobie trochę życia.
Nie chciałem w tym przydługim wywodzie tradycyjnie narzekać że ,,za mało się strzelają i po mordach leją", tylko, że tak rzeczywiście jest, najgorzej, że twórcy nie oferują nic w zamian.
PS 6 odcinek okazał się dużo lepszy od pozostałych, może jednak serial jeszcze się rozkręci
Wystarczył mocny konkurent i Piła popłynęła, a może widzowie stracili już zaufanie do tej serii? Części 4 i 5 notowały duże spadki, więc 6 może nie dociągnąć nawet do 30 mln$, co w zestawieniu z osiągami serii będzie bardzo dużą porażką. Czyżby zapowiedziana już Piła 7 była ostatnią częścią?
PS Michale podlinkuj tą stronę ze Świętymi z Bostonu2, tamta to niedokończony dubel
http://fdb.pl/film/188060-boondock-saints-ii-all-saints-day
Jak dla mnie wygląda świetnie, a Neeson genialnie "udaje" Pepparda
Wszedł 18 września, zarobił w USA tylko 16 mln $ przy identycznym budżecie, jest już tylko w 313 kinach, na początku był w 2738 lokalizacjach. Więc w USA już jest klapą i nic tego nie zmieni. Budżet mogą jeszcze uratować światowe rynki, film potrzebuje z łącznej dystrybucji w USA i na świecie 32 mln $, na razie ma 18 mln $. Wszystko na box office mojo
Jest coś takiego jak netykieta, poza tym przez Caps Locka twoje posty są mniej czytelne…jestem pewien, że na innych forach wytłumaczą Ci to mniej delikatnie :) pozdrawiam
Niesamowity wynik Paranormal Activity, zaskakujący Law Abiding Citizen i Where The Wild Things Are. Szczególnie ten ostatni tytuł mnie zaskoczył, w końcu reakcje małych widzów na pokazach testowych były bardzo dziwne, jeśli dobrze pamiętam Jonze musiał dokonać zmian w swoim filmie, i już przez moment wydawało się, że Stwory przepadną
7/10 – Większość wad tego filmu o których przeczytacie na forach to…całkowita prawda. Więc dlaczego aż 7? Bo film ma Bruce’a Willisa który uratowałby nawet polskiego Wiedźmina, lub ekranizację książki telefonicznej, tak więc Surogatów dźwiga bez trudu.
A sam film to typowy akcyjniak, do jakiego przyzwyczaił ten aktor w ostatnich latach, tym razem w kostiumie SF, Ogląda się go całkiem dobrze, chociaż pozostawia wrażenie jakby skończył się zanim na dobre się zaczął. Chyba nie muszę dodawać co Bruce czyni na końcu filmu? :)
9/10 – JJ Abrams musiał oglądać ten film wiele razy zanim nakręcił swojego Star Treka, czuć tu podobne odświeżanie skostniałych ram gatunku. A jak odświeża Serenity? Rewelacyjnie łącząc SF, komedię, western, film o zombie, i walki na miecze z kapitalnymi dialogami. Kto nie wierzy niech sam zobaczy, gatunkowym konserwatystom zdecydowanie odradzam.
No to czas zabrać się za Firefly z tą wyśmienitą czołówką
http://www.youtube.com/watch?v=LrAS20mNZUE
Dlaczego do cholery Nathan Fillion nie jest gwiazdą?!
Proszę czekać…