Aktywność

Magia Gwiezdnych Wojen

Jeśli chodzi o Marka Hamilla wypadek samochodowy i (podobno) pijaństwo niestety zrobiły swoje

Jest plakat Świętych z Bostonu 2

Plakat dobry, chociaż średnio pasuje czcionka tytułu, jak dla mnie jest jakaś taka "Hulkowa"

Magia Gwiezdnych Wojen

Moim zdaniem Christensen miał trochę więcej do zagrania niż Hamill, a może ogólnie w całej Sadze niezbyt radzono sobie z młodymi Skywalkerami :) Albo porównując Nową Nadzieję z Nową Trylogią napisałbym ryzykowną tezę, że Lucas świetnie radzi sobie ze wszystkim oprócz prowadzenia aktorów, bo moim zdaniem można było wycisnąć jeszcze więcej szczególnie z Natalie Portman
Wróciłem do Mrocznego Widma, już bez dubbingu, również ładnych parę lat temu, niestety nie znikła moja irytacja, choć było już trochę lepiej. Atak i Zemstę oglądałem tylko raz, więc odświeżenie cyklu jest świetnym pomysłem
Sceny walki OK, ale kiedyś bardziej "czuło" się obecność tej miejscami sztucznej kukiełki na planie, choć przyznam, że przy wszystkich komputerowych atrakcjach Ataku Klonów i Zemsty Sithów lalkowy, poruszający się, skaczący i walczący Yoda odstawałby strasznie, to nie to samo co w Mrocznym Widmie gdzie jeśli dobrze pamiętam tylko siedział

Magia Gwiezdnych Wojen

Największym fanem Gwiezdnych Wojen byłem w podstawówce, ale nie dlatego, że ten film uważam za dziecinny, bo jest wręcz odwrotnie, o czym potem napisze. To były czasy Tazo, i ogólnego zbieractwa, książek o uniwersum sagi, i katowania Starej Trylogii na vhs-ie. No właśnie starej, bo potem przyszło Mroczne Widmo…
Tutaj widzę, że mocno się narażę, ale do dzisiaj pamiętam ogrom rozczarowania 12-letniego umysłu po wyjściu z kina. Od tego filmu zaczęła się moja mega awersja do dubbingu. No bo jak, jedne z moich ulubionych filmów sprowadzili do poziomu bajki dla dzieci (z tym głównie kojarzył mi się i nadal kojarzy dubbing), do tego z jakimś irytującym dzieciakiem zamiast złośliwego Hana Solo? Poza tym cały film był strasznie dziecinny w porównaniu ze starymi częściami. No i jakoś już nigdy nie przekonałem się do Nowej Trylogii, potem już głównie dzięki Christensenowi który wg mnie gra fatalnie (strasznie żałuję, że Anakinem nie został jednak Colin Hanks bo chyba były takie plotki), i nie pomogła nawet Natalie Portman która z czasem stała się moją ulubioną aktorką. Do starych części pozostał wielki szacunek, ale nie potrafię się już nazwać fanem, choć to naprawdę świetne filmy.
A co do magii całego kultu Star Wars, to można o tym pisać całe referaty i słusznie, dla mnie najprostsze wytłumaczenie jest takie, że jest to świat mniej hermetyczny i bardziej przystępny niż Star Trekowy. Starczy obejrzeć którykolwiek film Gwiezdnej Sagi i już widz mniej więcej orientuje się w tym uniwersum, które wciąga, a może któryś Trekkie zna tak samo działającą część Star Treka? :)
PS dla mnie ten obrazek nie jest dziełem hatera, ale skłania do pewnej refleksji, choćby w sprawie komputerowego Yody…

Magia Gwiezdnych Wojen

Może po prostu dlatego, że krytyka Jar Jara była zbyt wielka, i ugiął się pod nią nawet Lucas

Producent opowiada o Freddym Kruegerze

Niech po prostu mówi tak jak na Watchmenach.

Lekkie produkcje od Sama Raimi'ego

Lekkie thrillery dla całej rodziny? Proponuje jeszcze kręcić lekkie filmy porno dla całej rodziny :)

Halloween 4: Powrót Michaela Myersa (1988)

Jeśli czwórka to 10/10 to jedynka powinna dostać 50/10. Słabiutka część, zresztą od 3 seria szybuje w dół aby wznieść się przy części "20 lat później" i znowu spaść z hukiem przy "Resurrection"

Metro strachu (2009)

6/10 – SPOILERY

Niby dobrze się ogląda bo Tony Scott sprawnym rzemieślnikiem jest, ale parę zgrzytów psuje fabułę- policja nie może dowieść okupu na czas, bo wikła się w 3 albo 4 kolizje samochodowe, snajper oddaje przypadkowy strzał ponieważ ugryzł go szczur…ja rozumiem, że takie rzeczy mogą się wydarzyć, ale opierać na tym jedne z głównych zwrotów akcji…

Najlepsza jest pierwsza połowa filmu, potem następują wymienione sceny i coś w filmie się psuje…
A kto wygrał aktorski pojedynek Washington-Travolta? Jak dla mnie remis, dobrze radzi sobie też Gandolfini jako oślizgły burmistrz, ale to wszystko bez rewelacji, Scott był chyba bardziej zajęty wymyślaniem montażowych błyskotek.

Wrota do piekieł (2009/I)

Bo scena pojedynku w samochodzie jest przezabawna, szczególne dławienie się linijką. Takie było w zupełności zamierzenie reżysera

Proszę czekać…