Ja całkiem przeciwnie. Po seansie czułem się jak postacie z South Parku:
Znakomity – Ze wszystkich świetnych wątków poruszonych w tym odcinku, najbardziej podobało mi się ambiwalentne zachowanie Ruth, która narzekając na samotność (widzimy ją jedzącą samotnie kolację w pustym domu) nie może znieść obecności zaproszonego Robbie’ego.
Zmagający się z piętnem choroby, Nate poszukuje odpowiedzi co czeka człowieka po śmierci, kim tak naprawdę jest bratnia dusza i co miłość znaczy w życiu. Świetny początek znajomości z rabinką Ari, bardzo dobrze obsadzona aktorka, którą od pierwszych minut wzbudza sympatię widza.
Koniec, jak to bywa w przypadku SFU, oczarowuje najbardziej. Widok Ruth podśpiewującej piosenkę "Woodstock" Joni Mitchell i podpatrującej jej Claire z ukrycia, jest nie do zapomnienia. Co za scena !!
https://www.youtube.com/watch?v=YsrFMsuSyII
9/10
Nie wiem po jakiego grzyba Sylwek na nowo otwiera tą świetnie zakończoną serię filmem "Rocky Balboa" z 2006 r.
Cieszę się z tej decyzji — mając świetną obsadę w dwóch nowych TASM, filmy wyszły co najmniej przeciętne, mimo, że przed premierą reboota zapowiadano wiele. Szkoda, że prawdopodobnie nie zobaczymy Garfielda. Wraz z Emmą Stone świetnie wpasowali się w swoje rolę.

Wygląda na kolejny celny strzał Netflixa. Na pewno sprawdzę ten tytuł !! Poza tym świetnie pasuje w zwiastunie piosenka "Nothing Else Matters".
Nie ma Benka akurat
Ej tym razem zawiedliście mnie — gdzie się podziały narzekania na Jaia?
Dobrze się prezentuje. Jest teraz dodatkowa motywacja, żeby dodawać i udzielać się, żeby piąć się w górę w rankingach :)
Oj to muszę Cię zmartwić, bo Gyllenhaal także odrzucił tą rolę :) Stanęło chyba na kandydaturach Joela Edgertona i Jona Bernthala do roli Ricka Flaga.
O ile MacFarlane będzie jedynie użyczał głosu, a nie grał w filmie — będzie ok.
Proszę czekać…