Pachnie mi coś tutaj "Kontaktem" Zemeckisa, ale nie jestem do końca pewny.
6/10 – Przyjemna, bardzo sympatyczna komedia, będąca parodią filmów biograficznych/muzycznych ("Ray" czy "Spacer po linie") przypominająca klimatem filmy Apatowa. Dużo gagów, zabawnych scen z Johnem Reillyem, który w gatunku komedii czuje się najlepiej. Przy tym zahaczająca o różne postacie pop-kultury jak Elvis, Beatlesi czy Dylan.
Całkiem udana satyra. Warto obejrzeć!
To kadr z Dark City (1998).
Trochę ta zabawa za łatwo idzie, bo wystarczy wejść na twój profil Ronaldinho, wiesz? Zagadki z kadrami, które zadajesz pochodzą z twoich ostatnio obejrzanych filmów (vide: "Nietykalni" czy ostatnia "Blood Simple"). Fajnie by było jakbyś zadał coś co da się odgadnąć bez wykonywania dwóch klików :)
Swoją zagadkę oddaję. Jakoś straciłem chęci na uploadowanie jakiegoś obrazka.
> Ronaldinho o 2010-08-21 19:43 napisał:
> OK, co prawda chyba nic się złego nie dzieje jak czasami się powtórzy tytuł, ale
> rozumiem, że może to być irytujące jeśli zbyt szybko się powtórzy, następnym
> razem sprawdzę z dwieście postów do tyłu, aczkolwiek system ich przeglądania nie
> zachęca do tego.
>
To może już najwyższy czas, aby założyć nowy wątek? :) Tysiąc postów stuknęło już jakiś czas temu.
> Nowa zagadka:
Co do zagadki prosimy jakąś podpowiedź.
Kurczę już widzę, że niektóre filmy się powtarzają, bo akurat ten tytuł sam wykorzystałem jakiś czas temu :)
To oczywiście debiutancki film braci Coen – Blood Simple.
Na razie nie mam pomysłu na zagadkę, więc oddaję.
Bardzo klimatyczny horror spod ręki mistrza gatunku – Davida Cronenberga. Z lekka kiczowaty, ale nadaje to obrazowi tylko uroku. Świetnie prezentowała się tytułowa postać muchy. Charakteryzatorom zatrudnionym przy filmie należą się gromkie brawa.
Coś chodzą plotki, że Hollywood planuje remake, byłby to kolejny – drugi. Mam nadzieję, że do realizacji nie dojdzie, bo film dzisiaj prezentuje się wspaniale i chyba nie stracił na wartości, ani nie stał się ani trochę archaiczny.
7/10
7/10 – Możliwy spoiler.
Wspaniale ukazane stadium samotności, odosobnienia i walki z własnymi słabościami.
Wielkie brawa dla odtwórcy głównej roli – Hanksa i reżysera, którzy już wcześniej pracowali ze sobą na planie ("Forrest Gump"). Tak naprawdę ponad połowę filmu obserwujemy poczynania jednej osoby- rozbitka bez napotkania momentów nużenia. To taki teatr jednego aktora, ale wykonany z pomysłem i oglądany z zaciekawieniem. I do tego tak emocjonalnie przeżywamy razem z Chuckiem utratę Wilsona. Niebywała rzecz. Jest i wątek miłosny, a raczej melodramatyczny, bardzo subtelnie podany.
8+/10 – Film braci (jeszcze wtedy…) Wachowskich już dawno wpisał się w klasykę gatunku kina science-fiction. Za sprawą przełomowych efektów specjalnych i scenariusza, który stanowił całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość nawet dzisiaj, po ponad dekadzie od jego powstania robi spore wrażenie. Spektakularne sceny akcji (przy czym nie można wspomnieć o jednej, moim zdanie jednej z najlepiej wykonanych scen akcji ever, w holu budynku, w którym przetrzymują Morfeusza), te wszystkie walki w różnych poziomach, treningi, strzelaniny kipią dynamizmem i efektownością.
Kto nie zna… nawet niech się nie przyznaje, tylko leci obejrzeć :)
Gdybyś wcześniej zobaczył, że to w znacznie dużej mierze dramat aniżeli komedia i reżyserem jest Noah Baumbach, twórca filmów offowych to może inaczej podszedł byś do filmu, uznając go czymś większym niż "zabawną" komedią…
Zapewne większość widzów w ten sposób podejdzie do tej produkcji. Jest Stiller, tam musi być totalnie śmiesznie. Niekoniecznie…
To jak najbardziej to :) Na pierwszej fotce z drugiego postu Ronaldinho znajduje się De Niro podczas golenia. Taka scena była w tym filmie De Palmy.
Zadawaj ;p
Proszę czekać…