Aktywność

Lęk pierwotny (1996)

7/10 – Bardzo nastrojowy, klimatyczny film z wręcz miażdżącym zakończeniem. Świetnie poprowadzeni aktorzy (a szczególnie młody, debiutujący Norton, zauważony wtedy przez krytyków), brak widocznych dziur w scenariuszu wystarczyły by skonstruować historię zabójstwa i poprowadzić do jej wyjaśnienia. I zakończenie… jedno z najbardziej nieoczekiwanych ever!

Speed Hopkins

Brawo! – Pierwszorzędna robota w "Cieniach we mgle" (nadanie klimatu grozy, ekspresjonistycznej atmosfery) i "Złotych czasach radia". Brawo!

Julie i Julia (2009)

Przyjemna, bardzo sympatyczna komedyjka w sam raz na nudny wieczór. Jak zawsze prześwietna Meryl Streep (w sumie nie zdziwiłbym się jak na jej koncie znalazł się kolejny Oscar…), która zdominowała ten film i zapełniała sobą każdą scenę. Opowieść współczesna, czyli pani Powell też dawała radę, chociaż momentami czuć było monotonnie (pisanie bloga na komputerze = ciekawe? ta…).

Ale mimo wszystko film dał radę i miło będę go wspominał. 6/10

Aviator (2004)

Bardzo sprawnie zrealizowana opowieść o prawdziwym pasjonacie. Bardzo dobrze sfilmowane oraz zagrane widowisko z zapierającymi dech w piersiach scenami lotniczymi, obrazująca problemy (i późniejszy upadek) z jakimi się zmagał Hughes. Na pewno film zasługuje na polecenie.

Niby 170 minut, a zleciało jak z bicza strzelił :)

7/10

PS. http://demotywatory.pl/800826/Wszystko-jest-mozliwe :)

Konkurs na Planecie 51!

Ok, wysłane! :) Może i tym razem coś wygram :)

Nominacje do Oskarów 2010

Boli mnie nieobecność "Watchmenów"… I nie chodzi mi tutaj nawet o nominacje do "najlepszego filmu roku", ale chociaż do efektów specjalnych czy kostiumów (a tak właściwie gdzie są te kategorie w tym newsie? do poprawki!).

Kocham cię, Beth Cooper (2009)

Film z pod ręki reżysera "Kevina samego w domu" i "Pani Doubtfire". Namiastka humor może i jakiś tutaj panuje, ale tyle razy widziałem tego typu komedie, że klepanie tego samego jeszcze raz przyprawia w bóle żołądka. Niech będzie lekko naciągane cztery gwiazdki…

Miss marca (2009)

Komedyjka w stylu "Americana Pie". Ordynarna, chamska, miejscami zabawna, ale niestety nie wychodząca poza schematy panujące w tym gatunku. Nic wielkiego, godnego uwagi. Zobaczyłeś, oceniłeś, zapomniałeś… ot co.

Nie rozumiem tylko tu jednej rzeczy. Jeżeli twórcy stawiają tutaj na zabawę, pełen "lajt", to po co w dalszej części filmu wplątują w to dylematy moralne, a raczej pseudomoralne. Jak się bawić to na całego…

3/10

Bananowy czubek (1971)

Allen rewolucjonista – Początki Woodiego Allena. Całość nie ma tak naprawdę spójnej fabuły, wszystko podobnie jak w "Śpiochu" i "Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie…" opiera się na pojedynczych, luźnych gagach, ale potrafi rozbawić momentami umarłego :) Mimo, że dowcip dowcipowi nie jest równy, można spędzić przyjemnie czas.

7/10

Ulubione teksty:

Fielding: Z rodzicami tak naprawdę miałem dobre stosunki. Zbili mnie tylko raz w życiu. Zaczęli bić 23 grudnia 1942 roku i skończyli późną wiosną 1944. (…) Spałem pod kocem elektrycznym. Nieustannie kopał mnie prąd.

Komandos: Dokąd lecimy?
Komandos II: Do San Marcos.
Komandos: Będziemy walczyć za czy przeciw rządowi?
Komandos III: CIA nie chce ryzykować
Komandos II: Część walczy za, część przeciw.

Stalker (1979)

Ok, to zacznij tą dyskusję :) Chętnie się w nią włączę.

Proszę czekać…