Konkretny filmik. Solidna robota. Gratulacje należą się osobie, która to wszystko zmontowała i dobrała fajną muzykę.
O zgrozo! Lektor w kinie? Koniec świata :)
Cóż… zostaje mi tylko podpisać się pod twoim tekstem Ronaldinho. A co do serialu, który miałby powstać na podstawie filmu to chętnie bym cuś takiego zobaczył.
Arivederci!! jak to powiedział Aldo Raine :-)
A rzeczywiście :) Racja, zmylił mnie tytuł… Chyba pora przestać tyle jarać :D
Kilka śmiesznych momentów było, ale to i tak trochę za mało, by uratować ten film. Nawet za dużo nie wniósł tutaj Billy Bob Thornton. Od pewnego momentu film staje się ponad to bardzo przewidywalny i dąży coraz szybciej do szampanowego happy endu.
Dałem również 3 gwiazdki, tyle że w innej skali :)
Nie jest może aż tak szokujący jak "Requeim dla snu", ale trzeba przyznać, że to solidna robota, z której Soderbergh wywiązał się bardzo dobrze. Historie bohaterów idą równym tępem, po jakimś czasie zaczynają się ze sobą wiązań i pomalutku wciągają widza. Było owszem kilka pustych sceny czy parę niezrozumiałości, ale ogląda się co całkiem dobrze. Na plus muzyka i cała strona techniczna filmu.
Także 7/10
5/10 – Wajda eksperymentuje. Pierwszy raz napotykam taki zabieg jak "film w filmie" (no może prócz "Hotelu" Figgisa). Reżyser łączy monologi Krystyny Jandy, która straciła męża – operatora z opowiadaniem Iwaszkiewicza. Te pierwsze zostały zrealizowane na medal. Kipi z nich cierpienie, ból, zmęczenie życiem. Natomiast o swoistej adaptacji opowiadania tego już nie można powiedzieć. Doceniam te wszystkie zabiegi. Można powiedzieć, że to nowatorstwo w polskim kinie, ale czy efekt końcowy na pewno się udał?
Do tego ładne zdjęcia i oświetlenie planu.
Zgadzam się jak najbardziej. Dobra, szalenie zakręcona komedia o prawdziwych fanach "Gwiezdnych wojen". Klimatem przypomina to filmy Kevina Smitha (w sumie nawet pan ten pojawia się w filmie :)). Najlepsze i tak były sceny z Trekowcami :D No i świetne zakończenie – "A co jeżeli film jest do dupy?!" :)
Brawo panie Lankosz! – Patrząc na to co dzieje się w polskich kinach można złapać się za głowę. Jak nie kolejna komedyjka romantyczna z polskimi gwiazdeczkami (brrr!!) to jakiś ambitny twórca stawia pomnik bohaterowi narodowemu (vide: "Popiełuszko" czy "Generał Nil"). "Rewers" to bardzo rzadki przypadek w naszym kinie. Humorystyczna, bardzo przyjemna opowiastka z historycznym tłem. Mało teraz takich filmów się trafia. Duża w tym zasługa świetnego scenariusza (czarna komedia w Polsce?) i równie dobrego aktorstwa (duet panien Janda-Polony rządzi!). Jeden z najlepszych filmów roku i czołówka polskich filmów dekady!
7/10
Proszę czekać…