Aktywność

Oscarowa ekipa w Green Lantern

Na pewno, ale co z tego jak i tak w telewizji zostanie wyemitowany wyłącznie skrawek tych wydarzeń, jedna piąta gali i to tak w okrojonej wersji, bez żadnych wywiadów czy zapowiedzi. W sumie normalka. Potem trzeba będzie poszukać po necie porządnej wersji i obejrzeć w wersji angielskiej…

Bękarty wojny (2009)

Racja, Waltz to stuprocentowy pewniak, podobnie jak Heath Ledger zeszłego roku. Jak najbardziej należy mu się ta prestiżowa nagroda. Jestem właśnie także po drugim seansie i każda scena z tym aktorem to prawdziwa kwintesencja, można by oglądać je nawet kilkanaście razy!

Titanic (1996)

Trzeba będzie kiedyś obejrzeć. W sumie nie należę do fanów "Titanica", kiedyś nawet stwierdziłem, że "Pirania cz. II" Camerona jest o stokroć lepsza od hitu "wszech czasów" (lekko przesadziłem :)), więc może ta wersja przypadnie mi do gustu. Kto wie…

Nędzne psy (1971)

To w końcu doskonały czy "tylko" dobry?

Brakuje kraju... FDB.PL

I także Hondurasu.

Avatar (2009)

Ok, a może trochę więcej szczegółów? :)

Smażone zielone pomidory (1991)

Lubię takie filmy. Bez chamstwa, bez wysilonego humoru i tandety. Złożony z wielu wręcz baśniowych opowieści, połączonych spójna narracją, film niesamowicie wciąga, a nawet momentami sprawia, że czuć tutaj napięcie. Do tego ciekawe rozwiązanie filmu, częściowo "otwarte", nie wyjaśniające wszystkich sytuacji ukazanych w filmie.

Obejrzyjcie koniecznie. Wrażliwe osoby zapewne popłaczą się na końcu :)

Cztery Gwiazdki (2008)

Tych zabawnych momentów było faktycznie tle co kot napłakał. Typowa amerykańska komedyjka, która niczym nie wybija się od masy innych podobnych obrazów. Na tytuł "najgorszy świąteczny film" trochę sobie nie zasłużył, bo głupoty filmu "Home Alone 4" nic nie przebije.

Ode mnie film otrzymuje o jedną gwiazdkę mniej niż w jego tytule…

Chattahoochee (1989)

6/10 – Patos, patos i jeszcze raz patos… Ale jaki przyjemny :) Ładna historyjka, która jak twierdzą twórcy zdarzyła się naprawdę i młody Gary Oldman w roli głównej. Choć muszę przyznać, że napotkałem dużo dość niezrozumiałych scen (jak chociażby początkowa nieudana próba samobójcza czy niechęć Foleya do ucieczki). Szkoda też, że film od pewnego momentu staje się bardzo schematyczny i nieubłaganie dąży do wielkiego "happy endu". Również trochę skromnie pokazano relacje rodzinne.

Nikt nic nie wie (1947)

7/10 – Lekkie, sympatyczne, przezabawne kino czeskie w sam raz na zimowy wieczór. Świetne role Filipovskiego i Marvana, którzy za wszelką cenę próbują pozbyć się "zwłok".

I taka mała ciekawostka. Mało osób wie, że właśnie na podstawie tego filmu zrodziło się określenie "czeski film". Jak najbardziej polecam (można z łatwością odnaleźć go i obejrzeć online).

Proszę czekać…