Historia dzieje się na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Nowym Jorku. Bud Fox (Charlie Sheen) to młody makler pracujący na giełdzie Wall Street. Fox marzy by dostać się na szczyt finansjery, ale świat biznesu, w którym się obraca, nie jest taki kolorowy i fajny jak mu się wydawało na pierwszy rzut oka. Z czasem poznaje inny świat i zaczyna robić szybką karierę dzięki współpracy z Gordonem Gekko (Michael Douglas), milionerem i spekulantem. Ale, czy sukces można osiągnąć uczciwie? tompawel
Michael Douglas to koleś, którego nigdy nie uważałem za aktora tylko takiego kombinującego cwaniaczka, który potrafi się wkręcić w tą całą śmietankę aktorską Hollywoodu. W tym filmie pierwszy raz mnie zaskoczył, bo od początku, kiedy tylko pojawił się na ekranie, skradł całą moją uwagę, widać było, że świetnie się czuje w tej roli i do niego należy ten film. Co jest najlepsze zrobił to grając właśnie takiego kombinującego cwaniaczka.
Jest tu też hollywoodzka rodzinka Sheenów – tata i syn. Moim zdaniem Charlie Sheen był najsłabszą, najbardziej rzucającą się w oczy psującą oba świetne filmy Stone’a – Pluton i Wall Street. Pasuje mi bardziej do komedii Hot Shots.
W skrócie o filmie można napisać że jest on o cwaniakach i kombinatorach z Wall Street, których grają cwaniaki i kombinatorzy z Hollywood. Trafny wybór co do obsady. Film nie jest arcydziełem, nie jest też wybitny, to solidne kino powyżej przeciętnej.
Pozostałe
Pieniądz nie śpi, zaś chciwość jest dobra i jest skuteczna – dwa twierdzenia które w łagodniejszej formie nadal da się znaleźć w każdej książce do ekonomii.