Pies prowadzi niewidomą kobietę, ta znajdzie się pośrodku samochodów. W tym momencie pojawia się prowadząca starsza pani. Chce uniknąć niewidomą. Wpada na latarnię. Wiele mil dalej Georges Armand (
Jean Carmet) jedzie swoim samochodem wiejską drogą. Radio informuje o śmierci jego matki. Traci panowanie nad samochodem i uderza w słupek. Na szczęście jest cały i zdrowy. Georges Armand wraca do domu i siada przy łóżku zmarłej. Jego sąsiad, Claude Reversoon (
Michel Bouquet), odwiedza go i informuje o rychłym ślubie jego córki Anne-Marie (
Anicée Alvina). Odtąd niezgodność obrzędów wyłania się wyraźnie: w ratuszu, na cmentarzu; zmierzamy ku najbardziej przewidywalnym lub nieoczekiwanym katastrofom. Jednak uroczystość jest kontynuowana z posiłkiem pogrzebowym po jednej stronie i bankietem weselnym po drugiej. Pierwsza odbywa się w martwej ciszy, tylko stara ciotka recytuje monolog rzadkiej perfidii. Druga sytuacja wcale nie jest radośniejsza: połowa gości weselnych utknęła na autostradzie. Pod koniec dnia Reverson i Armand trafiają do piwnicy. Zamieniają kilka słów i widzimy, że ich miernota to tylko efekt marzeń, dawno straconych nadziei.