Fabuła szyta grubymi nićmi, bohater ma tyle uroku co Sandler, zaś gagi – choć nie są klozetowe – nie bawią. Ale uczucie dobrze rozwijane, Suvari i przekaz na +
Od zera do absolutu. Zbyt szybko Lucy się zdehumanizowała i przestała odczuwać, przez co emocje jakby mniejsze. Tym niemniej intrygująca mieszanka.
Najbardziej szkoda nagłego, jakby urwanego zakończenia. Świetny Kot.
Gdyby nie slo-mo pocałunek na tle kolorowych kul i seks w rytmie dubstepu byłoby lepiej. Reszta świetnie zrealizowana – efektowna i emocjonująca.
Plus za to, że produkcja TV a.d. 2005 nie wygląda jak film Asylum, tylko jak zrzynka z "Muchy" direct-to-VHS. Stosunkowo mało CGI, dużo scen z kostiumem.
Z rozmachem i całkiem dobrymi scenami walk. Nicolas Cage w wersji wschodni mistrz na odwyku ciekawy, ale Hayden jako banita o wiele lepszy niż w SW.
Dobry pomysł na komediowe zawiązanie akcji, jednak w drugiej połowie traci impet.
obejrzanych sezonów – 1 // Nie tylko najlepsza rola Blacka, ale przede wszystkim świetny duet Tim Robbins i Maribeth Monroe oraz sporo pomysłowych twistów.
Aktorstwo i dialogi drętwe jak to u Shyamalana, ale to nawet przyjemne widowisko z potencjałem na kolejne części. // Serialu nie oglądałem.
Intrygujący pomysł, ale średnie wykonanie. Ataki sił niewidzialnych wykonano bardzo dobrze, ale gdy przychodzi je zobrazować w ruch idzie słabe CGI.
Proszę czekać…