Dobry, pomysłowy sensacyjniak wykorzystujący cyberpunkowe motywy i rwaną narrację rodem z "Memento". Na słabe aktorstwo i dość nieporadne walki przymykam oko.
Było więcej gierkowych cameo, niż podejrzewałem. Trochę czerstwych żartów też było, ale pomysł i tak się broni.
"Igrzyska śmierci" w wersji nieprzekombinowanej – dobre jako sensacyjniak i komentarz na nowoczesne media.
Trochę jakby "6-ty dzień" na poważnie i bez Arnolda.
Dość sporo kiepskich żartów, ale i tak jest przystępniej niż w "To już jest koniec".
Przyjemny, przewidywalny, przerysowany ciepło-letni film. Plus za Murphy
Atkinson w szczytowej formie, Laurie świetny w roli głupka z wielkim ego, a Robinson ujmująco stoicki przy wygłaszaniu najdurniejszych kwestii.
Sprawnie nakręcony, dobrze zagrany, efektowny akcyjniak. Po niemal 20 latach od premiery wydaje mi się lepszy niż dawniej.
pierwszoligowy kicz – szybki, pozbawiony patosu, wystawny i głupawy. Dziś już takich nie robią…
Zwiastuny lepsze, ale sporo pomysłów i tak rozbraja. Szkoda tylko, że połączono je bez polotu. // Następny seans z Knapikiem.
Proszę czekać…