Widzę już przebieg ostatniej rozmowy:
- Heniu! Gdzie ty mi się będziesz szlajać po kinach?! Wracaj do domu natychmiast!
- Annabelle wraca do domu – ja nie!
Przez te akcje promocyjne z mierzeniem pulsu na seansie, czy informowaniem o omdleniach na seansach premierowych, zamiast współczucia załącza mi się już tylko czarny humor. To przykre że umarł, ale dodawanie opisu filmu i zwiastuna robi z tej tragedii kolejną formę reklamy. Kto się odważy powiedzieć że horror jest kiepski, jeżeli przeraża na śmierć?
Klimat rodem z filmów Spielberga został zacnie odtworzony. Fabularnie natomiast jest tylko w porządku – metraż nie pozwala na zbytnie rozbudowanie relacji, a i motywacji czy celów organizacji też się nie dowiemy. Dobrze się ogląda, jest sprawnie nakręcony, dobrze zagrany, tylko zbyt wtórny by nie wylecieć z pamięci.
Nastolatkowe SF z romansem wiszącym gdzieś na horyzoncie. Zaczyna się jak efektowna rosyjska odpowiedź na "Dystrykt 9", ale jakieś pół godziny później rozwiewa wątpliwości – tytułowe "przyciąganie" nie ma nic wspólnego z grawitacją czy magnetyzmem, lecz z parą bohaterów. Ostatnie ujęcie mogli sobie darować.
@Animek84 Może i Ty oceniasz z jednego konta, ale nikt nie zakłada że tylko ty wystawiasz oceny bezpodstawnie, ani że w końcu nie pojawi się ktoś kto będzie się bawił w multikonta. Dlatego przydałoby się jakieś zabezpieczenie dyskwalifikujące ze średniej wszystkie takie oceny (a najlepiej gdyby do tego nie było widoczne dla wystawiającego by miał wrażenie że jego trollerka faktycznie działa).
Z tym że to nie mój problem. Średniej użytkowników nie ufam, z portalem nie jestem nijak związany, więc również kończę temat. Dobrego dzioneczka!
@Animek84 "To teraz niech Pan policzy wszystkie wystawione oceny i podzieli przez max 45 jedynek które tu wystawiłem bez oglądania. I na pewno wyjdzie mniej niż jeden procent."
Skoro nalegasz – wystawiłeś 1308 ocen, zatem 45 ocen to 3 procent. Aby osiągnąć jeden procent musiałbyś obejrzeć i ocenić jeszcze 3192 tytuły, albo usunąć 32 oceny. Mogłeś to łatwo sprawdzić przed odpisaniem, ale widać należysz do tych szybciej działających.
Mnie generalnie twoje jedynki i buta śmieszą. Mógłbyś wystawiać przed seansem dziesiątki filmom na które się nakręcasz i bawiłoby mnie to tak samo. Domyślałem się że cała dyskusja po tobie spłynie, jeżeli tylko ostatnie słowo będzie należeć do ciebie. Z kaprysem nie wygrasz, ocena nikogo nie skrzywdzi, a jeżeli redakcja portalu zechciałaby zadbać o profesjonalizm serwisu i uniemożliwić pojawianie się ocen przy nieukończonych filmach, mogłaby pewnie zablokować wpływ na średnią filmu przez oceny wystawione grubo przed premierą lub użytkowników je wystawiających.
@Animek84 "jakiej polowy takich jedynek mam może z procent wszystkich ocen." To chyba ostatnio mocno podciągasz ten procent. Z ostatnich 30 ocen 20 to jedynki (czyli 66,(6)%). Potem dodałeś że tylko nieliczne ze swoich jedynek obejrzałeś, więc zakładam że za "nieliczne" można przyjąć ćwierć tej wartości (czyli ok 75% pozostawałyby nieobejrzane). A zatem 3/4 z 2/3 to dokładnie połowa ocen. Jak dla mnie nawet gdybyś wśród swoich ocen miał jeden procent wystawionych bez obejrzenia filmu to budziłoby wątpliwości względem twoich opinii, zaś taka wartość to wręcz dyskwalifikacja w braniu twojego zdania na poważnie.
Poza tym jeżeli faktycznie przytaczasz spoilery z filmu nikogo o spoilerowaniu nie ostrzegając i odbierając potencjalnym widzom możliwość odczucia zaskoczenia przy seansie, to albo jesteś trochę lekkomyślny i szybciej działasz niż pomyślisz, albo jesteś zwykłym ch#@kiem święcie przekonanym o swej nieomylności i mającym dosłownie wszystkich poza sobą w głębokim poważaniu. Obstawiam ten pierwszy wariant – w drugim przypadku pozostawałoby mi się cieszyć, że nie mamy ze sobą styczności na co dzień.
@Animek84 Czyli z około połowy ocenionych filmów nawet nie obejrzałeś – dlatego właśnie średnia ocen anonimowych użytkowników nic nie znaczy i sugerowanie się nią nie ma najmniejszego sensu.
Dzięki Animek84 że wystąpiłeś tu w roli dowodu. Masz za to lajka
@Animek84 Skoro już się sam ujawniłeś, możesz zdradzić jak często wystawiasz jedynki bez oglądania filmu i z czego to wynika? I tak właściwie po co wystawiasz tyle jedynek (wśród ostatnich 30 ocen wystawiłeś ich 20) zwłaszcza filmom, które – jak zakładam m.in. po jedynkach dla "Królowej kier", "Sauvage", "Opowieściach z San Fransisco" czy "Słodkiego końca dnia" i braku żadnej wyżej ocenionej obyczajówki wśród ostatnich 30 ocen – w ogóle cię nie obchodzą?
Ciekawy koncept hotelu dla przestępców rodem z "Johna Wicka" i klawa obsada pełna zacnych nazwisk zostają nieco zmarnowani przez dość długi wstęp i skupienie się na lekarce i jej przyjaciółce zamiast na zakwaterowanych w hotelu przestępcach by zwiększyć widowiskowość finału. Więcej scen akcji (zwłaszcza z Boutellą – w scenie z obroną "granicy" była świetna) w hotelu i byłby to film na więcej niż tylko raz.
Pomimo sympatii do "Magnuma" z Tomem Selleckiem nie powiedziałbym że to był szczególnie dobry czy wciągający serial – ot taki procedural w którym detektyw z wąsem korzystał z hajsu pisarza, jeździł jego Ferrari, gryzł się co odcinek z jego majordomusem i rozwiązywał kolejną sprawę w hawajskim skwarze.
Odnowiony "Magnum" to ta sama para kaloszy, tylko w mniej charakterystycznym wydaniu. Magnum nie ma wąsa, a uszczypliwości z odmłodzonym kobiecym Higginsem biorącym czynny udział w śledztwach zbyt szybko łagodnieją. Jest w miarę dynamicznie, sympatycznie, jest trochę akcji i pięknych plenerów – obejrzeć można, tylko po co skoro jest wiele ciekawszych alternatyw?
Proszę czekać…