Świetna jatka zaprawiona czarnym humorem! Co prawda z fabułą już nieco gorzej niż w jedynce a akcje Wicka są dość repetytywne, ale wciąż warto. Common zaskakuje
Jak "Szczęki" tylko z gorszymi bohaterami, fabułą i scenami ataków.
Szczyt formy i kariery Seagala! Plus brawurowi Tommy Lee Jones i Gary Busey stający mu na drodze.
Ciekawy jako znak czasu. Nie skupia się na bohaterze (nie dba specjalnie by go wykreować), nie opowiada historii, a dyskretne absurdy podaje w żółwim tempie.
Sielanka po zagładzie świata. On i ona, para na roli wprawiona i ten trzeci co na nią leci. Ponadto parę biblijnych aluzji, których nie drążyłem.
Jak na TYCH gości to rzecz wręcz wybitna! Wciąż zawiewa taniością, a żarty do zbyt błyskotliwych nie należą, ale nareszcie da się obejrzeć i pośmiać.
Czysty turpizm – dosłownie wszystko w tym serialu sprawia wrażenie zgniłego, rozpadającego się i idealnie do siebie pasuje. Świetnie zrealizowany i odpychający.
Pomysł by stworzyć pozytywny film SF skłaniający do zdobywania wiedzy i zaangażowania w świat był zacny, ale wykonanie wtórne i sprowadzone do walki ze złym.
Świena chemia między Stone a Goslingiem, uroczy bezpretensjonalny klimat i prosta ale nie tak naiwna fabuła płynąca z rytmem "Miasta gwiazd".
Pozytywny. Zdjęciami (zwłaszcza sposobem kadrowania), tempem i reżyserią przypominał mi trochę "Grand Budapest Hotel" Andersona.
Proszę czekać…