Oj, wydaje mi się, że właśnie warto zapoznać się z filmem. Chociażby dla arcyciekawie wykreowanej wizji przyszłości, poczuć ten surowy klimat spod ręki Gilliama, zanim zabrał się za klimaty bardziej bajkowe (Bracia Grimm, Parnassus).
> Quagmire o 2011-05-14 22:22 napisał:
> Fajny temat. Co do zakończenia "Szóstego zmysłu" to było ono również tematem
> jednego z odcinków Scrubsów.
A dokładnie sezon 4 epizod 15. Jeżeli ktoś nie oglądał filmu Shyamalana i chciałby uniknąć poważnego spoilera to powinien zacząć oglądać odcinek od ok. 5 minuty.
Zabawa na całego – Odlotowy film w pełnym tego słowa znaczeniu. Dawno nie bawiłem się tak dobrze na jakimkolwiek filmie. Richard Linklater dalej kontynuuje diagnozy pokolenia iksów, jednak tym razem z lat 90 przenosi nas dwie dekady do tyłu. Stawia pytania o tożsamość młodych, ich dylematy i rozterki, jednak nie przytłaczając komediowej wymowy filmu.
"Uczniowską balangę" doprawiają świetnie dobrane utwory muzyczne. Śmiem twierdzić, że soundtrack filmu jest bez problemu w stanie konkurować z obrazami z najlepiej dobraną muzyką. Dużo też w filmie aktorów, dzisiaj już gwiazd kina, dla których wtedy "Dazed and Confused" otwierał drogę do sławy. Nie sposób wszystkich wymienić – Matthew McConaughey, Ben Affleck, Joey Lauren Adams czy Milla Jovovich to tylko kilka nazwisk, które dzięki roli w filmie wybiły się w przemyśle filmowym.
Dla miłośników kina spod znaku Johna Hughesa, Kevina Smitha czy wczesnego kina Jarmuscha pozycja obowiązkowa.
8/10
Woody, wszystko w porządku? – Pewnie nie raz na kozetce nowojorski reżyser usłyszał tą frazę od swojego psychoanalityka. Mam ochotę również ją zadać po obejrzeniu jego filmu z 2000 r.
Wszystko tu jest złe i nie pasujące do Allena, którego znamy. Może pierwszy kwadrans jeszcze daję nadzieję na przyjemną rozrywkę od neurotycznego twórcy. Swego rodzaju pastisz heist movie jednak znika ta szybko jak się pojawił. Równie dużo zarzutów można postawić postaci wykreowanej przez Allena. Złodziejaszek, drobny kryminalista, planujący obrabować bank czy ukraść wartościowy naszyjnik. Nic w tym byłoby niedobrego, tyle, że przywykłem do tego, że odtwarzane postacie prezentują jakiś poziom, są intelektualistami, artystami czy idealistami. Tutaj żarty są prymitywne, mało zabawne.
Przez cały film następuje niezliczona ilość zwrotów akcji, co też nie podoba mi się w filmie. Akcja pędzi do przodu, strzępki dialogów między postaciami są wyparte najmniejszego polotu czy ironii. Do tego fatalnie dobrana obsada. O ile Jon Lovitz i Elaine Stritch wypadają dość zabawnie i szybko łapią konwencję filmu, to już duet Hugh Grant-Tracey Ullman był strasznie irytujący, niemalże nie do zniesienia.
Jeden z najsłabszych filmów Allena, w których reżyser występuje także jako aktor.
5/10
Quiz Show (1994),
Sieć (1976),
Live! (2007),
The Truman Show (1998).
Plus karykaturalny wątek w "Urodzonych mordercach", w "Magnolii" i we "Wpadce" (2007).
Jestem podobnego zdania co użytkownik nade mną. Z chęcią przymknę oko na takie elementy, jeżeli film będzie miał coś do zaoferowania, a z dotychczasowych spotów wynika, że są na to realne szanse.
Widać zbiera żniwa po sukcesie "Social Network".
Szkoda, że w przypadku "Małych agentów" ten schemat się nie sprawdził…
Zna ktoś i czytuje jakieś blogi poświęcone tematyce filmowej (recenzje, omówienia w box officie, plakaty itp.)?
Ja ze swojej strony mogę polecić http://plakaty.blox.pl/html – dot. plakatów filmowych i http://reviews.blox.pl/html – recenzje kinowych nowości i serialów.
Wiesz co w tym wszystkim jest zabawne? Cały czas napominasz, żebym nie starał się wyjść lepiej a z drugiej strony chcesz jak najszybciej kończyć polemikę.
Widocznie nie dorosłem do twoich super-komentarzy-hitów-z-ukrytą-sarkastyczną-wymową. Może i lepiej, bo jakiś konwulsji bym się od tego nabawił :)
Proszę czekać…