Ta… A jakby fabułę troszeczkę "podrasować", czyli urozmaicić to z kolei pojawiła by się lawina krytyki o zbytnie nagromadzenie wątków, chaos. Ludziom to nigdy nie dogodzisz… :)
> Mogli podkładać głosy cały czas, bo nawet moja ulubiona Sigourney wypadła blado, o reszcie nie warto > wspominać. Ogólnie mówiąc – rozczarowanie.
Eee?
Ja polecam "Coś" Carpentera. Może nie ma w nim żadnych wampirów, ale przypomina klimatem "30 dni mroku".
Zobaczymy jak przychylni będą weryfikatorzy. Jedną treść już wysłałem :)
W filmografii Leone’a bardziej sobie cenię "Dobrego, złego i brzydkiego", ale oczywiście dzieło to bezapelacyjnie perfekcja, czyste mistrzostwo gatunku.
Smuci mnie jedynie tragiczna średnia, jaką film ma na tym portalu → "6.7/10 (46 głosów)" (!)
A nie zastanowiłaś/-łeś się, że może ta owa "obrzydliwa" przemoc miała do czegoś prowadzić? Kino Larsa, podobnie jak Haneke’a i Jarmuscha, wymaga chwilki refleksji i zastanowienia nad tym co ujżeliśmy na ekranie. Zapewne, gdyby film oferował samą pustą akcję nie zostałby dostrzeżony na tylu festiwalach i nie zdobyłby żadnej nagrody. Proponuję powtórzyć seans, tylko tym razem zdjąć klapki z oczu.
A co do owej "pierwszej sceny" jest bardzo chwalona przez ogół na pewno dlatego, że jest łatwa do zrozumienia, interpretacji. Wydarzenia te powodują rozbicie bohaterów i poszukiwanie przez nich czegoś, co mogłoby zapełnić ich wewnętrzną pustkę.
Pozdrawiam
Paranoja :)
Dobra… teraz coś bogatszego w szczegóły raz proszę, bo takie coś na poczekaniu mogę wymyślić, nawet bez oglądania filmu…
7/10 – Jeden z najsympatyczniejszych filmów Allena. Reżyser tym razem o trudnościach zrozumienia w świecie biznesu. Chyba pierwszy raz wprowadza w swoim filmie elementy kina gangsterskiego połączone z melodramatycznymi (miłość została ukazana jako jedno wielkie cierpienie). Jak zawsze – błyskotliwy scenariusz, dialogi i prześwietna ekipa aktorska. Kolejne cudeńko!
Na razie film zbiera same przeciętne recenzje, więc decyzję trzeba będzie poddać poważnej weryfikacji… :)
Proszę czekać…