Żyjąca dotąd w głębinach Godzilla, zostaje wypłoszona na powierzchnię przez próby nuklearne. Gigantyczny gad zatopiwszy kilka statków atakuje Tokio i pomimo zaciętej obrony niszczy je niemal doszczętnie. Gdy konwencjonalna broń zawodzi jedyną nadzieją na ocalenie okazuje się wynalazek doktora Daisuke Serizawy. Asmodeusz
Dzisiaj Godzilla kojarzy się jako ten dobry stwór, który w razie czego przyjdzie ludzkości na pomoc w walce z jakimś zagrożeniem. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie było tak od samego początku. Pierwszy filmowy jaszczur był przedstawiony przede wszystkim jako metafora broni atomowej a z samego filmu mocno wyłaniało się przesłanie zarówno antynuklearne jak i antywojenne. Sceny niszczenia miasta czy ginących ludzi to była tutaj norma i swego czasu musiało to robić naprawdę ogromne wrażenie. na ludziach. Mam tutaj na myśli zarówno realizację tego wszystkiego ale również sam kontekst historyczny. No i cóż, pierwszy Godzilla to kawał naprawdę dobrego kina, któremu warto nawet dzisiaj dać szanse i je poznać. Wizualnie może już nie robić takiego wrażenia ale w dalszym ciągu w przekazie jest mocny, jeśli oczywiście weźmiemy pod uwagę realia historyczne w jakich on powstał.
Pozostałe
Ależ mam sentyment do tego filmu, za gówniarza byłem na nim w kinie, później jeszcze na kilku z tego cyklu typu Mechagodzilla. Gębę miałem non stop rozdziawioną :) Film udało mi się później chyba jeszcze ze dwa razy obejrzeć. Ocena 9 nie jest tylko z sentymentu. Warto podkreślić, o czym już LakiLou wspomniał poniżej, o wymowie antywojennej. To się czuło, mimo, że dzieciakiem jeszcze byłem.