Zapowiada się na kilka całkiem przyjemnych animacji.
Filmowego Tony’ego Starka zapamiętałem jako postać niebywale irytującą (poza tym połączenie bogatego geniusza i kompletnego lekkoducha się dla mnie nie klei). Sam film również porywający nie był (oceniłem na 5). Inna kwestia, że jakimś entuzjastą filmów o supergościach walczących ze złem nie jestem i większości tych uznawanych za najgorsze nie widziałem. Mimo wszystko nie wiem, czy takie postaci się tu kwalifikują, ale wolę coś w deseń Hellboya lub Blade’a.
Zabawne, że gdybym miał wymienić NAJGORSZY film z jakimś superbohaterem, to bez wahania powiedziałbym "Iron Man". :D
7+/10 – Pamiętam, jak za dzieciaka zapierniczałem ze szkoły do domu, bo na RTL7 lecieli Rycerze. :) Ostatnio odświeżyłem sobie tę serię w wersji oryginalnej (Saint Seiya jest momentami dość brutalne, a emitowana swego czasu u nas wersja francuska była bardzo ocenzurowana) i znów bardzo miło spędziłem czas. Kawał naprawdę dobrego anime z bardzo dużą ilością zapadających w pamięć scen i wieloma ciekawymi bohaterami (najbardziej zajebiści są moim zdaniem Shiryuu i Ikki).
Swoją drogą oryginalny opening wymiata. :)
https://www.youtube.com/watch?v=Bu533OKYHyc
8/10 – Podobał mi się praktycznie tak samo jak część pierwsza. Lunapark jako miejsce akcji rodzi sporo zabawnych scen. Trochę szkoda, że w tej części zabrakło Taggarta.
4+/10 – Irytująca główna bohaterka bardzo utrudniła mi odbiór tego filmu (w zasadzie to jej ojciec był tu jedynym lekkostrawnym bohaterem). Rhea jest tak bardzo ekologiczna, że nie widzi przeszkód w założeniu do szkoły sukienki ze starych reklamówek, ale jednocześnie jest tak wygodna, że wszędzie wozi swoje dupsko samochodem. :V Za mało tu magii, za dużo nastoletnich pseudoproblemów.
7+/10 – Bardzo fajna mysia wersja Sherlocka Holmesa, która z jakiegoś powodu nie zyskała w naszym kraju większej popularności. A szkoda. Fabuła jest całkiem interesująca, a paczka bohaterów naprawdę łatwa do polubienia.
Również polecam. To jedna z tych komedii sensacyjnych, których grzech nie znać. Widziałem już kilka razy i za każdym razem bawiłem się równie dobrze. 8/10
Też odniosłem wrażenie, że fabuła była zbędna, zwłaszcza że oryginalnością nie grzeszy. Jedynka miała dużo większe natężenie akcji, a w dwójce po koniec odniosłem wrażenie, że film powinien być z pół godziny krótszy. Mimo wszystko walki to klasa sama w sobie, zwłaszcza te w więzieniu. 7/10
Szkoda, że nie wiedziałem przed seansem. Tak czy siak, mimo wszystko ciężko tu wyczuć jakąś parodię. Film tak naprawdę wiele nie odbiega od innych głupiutkich thrillerów kręconych zupełnie na poważnie. Jak to miała być parodia, to absurdy powinny być… głupsze.
Proszę czekać…