Aktywność

Sindbad: Legenda siedmiu mórz (2003)

8/10 – Bardzo fajna bajka. Przygoda pełną gębą z przyjaźnią i miłością w tle. Tempo jest niesamowite, cały czas na ekranie dzieje się coś ciekawego, i to od pierwszych do ostatnich sekund seansu. Przyczepiłbym się tylko do niepotrzebnie wplecionego CGI, którego słaba jakość bardzo razi.

Studnia życzeń (2009)

6/10 – Całkiem przyjemna pierdółka na niedzielne popołudnie. Mało odkrywcza i przewidywalna do bólu, ale mimo wszystko całkiem sympatyczna i nienudząca.

Nowa wersja repertuaru FDB.PL

Ten jasnopomarańczowy napis "repertuar kin" jest słabo czytelny i w ogóle nie rzuca się w oczy. Litości, co wy macie z tymi kolorami? ;_;

Ale sama odświeżona strona jest OK. Już dodałem swoje kino do ulubionych. :)

EDIT: o, teraz da się to czytać.

Cienka czerwona linia (1998)

5/10 – Moim zdaniem nie taki dobry, jak to go większość maluje. Mamy tu świetnie ukazaną grozę wojny połączoną z hurtową ilością banalnej, wręcz taniej, silącej się na głębie narracji. Do tego ten niepotrzebnie przeciągnięty epilog…

Jaja stołowe (2007)

Pozytywnie się zaskoczyłem. Naprawdę fajna komedia z rodzaju tych głupkowatych, ale nieschodzących do poziomu klozetowego. 7/10

Zabójca Rosemary (1981)

4/10 – Niezbyt interesujący ten slasher. Sceny morderstw są zrobione całkiem nieźle, ale stanowią raczej małą część filmu. To, co się dzieje pomiędzy nimi, jest po prostu nudne.

Mad Max 2 – Wojownik szos (1981)

8/10 – Spodobał mi się dużo bardziej niż część pierwsza. Świetne pościgi, klimat i niezwalniająca ani na chwilę tempa fabuła.

Jared Leto jako Joker

Ja tam w roli Jokera zawsze chciałem zobaczyć Roberta Kneppera. Pasowałby. :P

Ziemska apokalipsa (2013)

4/10 – Taka mieszanka motywów z Predatora, Avatara, Prometeusza i pewnie jeszcze kilku innych filmów. Nie taki tragiczny. Zakończenie też całkiem OK. :P

Ścieżki (2013/I)

6/10 – Dobry film drogi to moim zdaniem taki, gdzie widz czuje kilometry przemierzane przez bohatera. Tutaj niestety tego nie uświadczyłem. 200 dni marszu, setki kilometrów, a wrażenia takie, jakby Wielbłądniczka była na pustyni z tydzień i przemierzyła z 20 km. Film pokazuje głównie przystanki w podróży, a te jakieś wielce ciekawe nie są (głównie spotkania z fotografem – kompletnym bubkiem). Najciekawsze dla mnie było pierwsze 30 minut, gdzie bohaterka przygotowuje się do wyprawy przez pustynię. Film jest nawet OK, ale spodziewałem się trochę czego innego.

Proszę czekać…