@Movieman
Akcja na pogrzebie mocna, ale i tak najlepsza to ta parodia Małej Miss :D mooc.
6.10 – Ten hiszpański horror obejrzany przeze mnie całkiem przypadkowo okazał się sporym
zaskoczeniem. Przede wszystkim wartka akcja trzymająca widza niemalże od pierwszych
minut i ciekawy motyw mordercy powodują, że film ogląda się z wielkim zainteresowaniem.
Film trwa lekko ponad godzinę więc seans mija dość szybko, ogląda się go praktycznie na
bezdechu. Z racji tego, że na ekranie dzieje się sporo, dopiero po obejrzeniu "Apartamentu"
zacząłem się zastanawiać nad logiką poczynań głównych bohaterów i samego
psychopatycznego mordercy ukrytego w ciele starszej kobiety.
5/10 – Najpierw wielkie oczekiwanie połączone z nadzieją, a następnie spore… rozczarowanie.
Chyba tak należy nazwać moje odczucia po zakończonym seansie nowego filmu Alexandra
Payne’a. WIELKIE ROZCZAROWANIE. Przede wszystkim historia opowiedziana w filmie
wydaje się być strasznie nijaka, nie mająca żadnego większego bagażu emocjonalnego. A
takim przecież powinna dysponować patrząc po opisach tego filmu. Niekiedy zachowanie
głównego bohatera wydaje się nieirracjonalne. Gdy w mojej głowie zaczęły się kłębić myśli,
że to już za chwilę, jeszcze tylko kilka minut do potężnego wybuchu emocji głównego
bohatera, moje nadzieje były szybko tonowane. Nie chciałem oczywiście oglądać kolejnego
wyciskacza łez, ale nie chciałem także oglądać kolejnej bezpłciowej amerykańskiej papki.
Na plus bardzo fajne zdjęcia, trochę humoru i George Clooney, który pomimo tego, że nie
stworzył kreacji wybitnej (nie wiem skąd ten Glob i nie wiem po co ta nominacja do Oscara,
w roku 2011 byli lepsi!) bardzo wiarygodnie odegrał rolę ojca nie potrafiącego pogodzić się
z wydarzeniami, które napotkały jego rodzinę. Ogólnie rzecz biorąc film bardzo przeciętny.
4/10 – Po kilku latach powtórzyłem sobie Efekt motyla. Pamiętam, że dawno temu jarałem się
tym filmem niesamowicie, pewnie miałem go w jakichś topkach ulubionych filmów. Dzisiaj
po ponownym oglądnięciu stwierdzam, że jest to film niezły, ale dupy nie urywa. Momentami
fabuła wydawała mi się niesamowicie naciągana (włącznie z banalnych i najgorszym
zakończeniem z możliwych) a Ashton Kutcher był jakiś taki drętwy i sztuczny niczym biust
jego żonki. Z sentymentu do tego filmu daje naciągane 6/10.
Chłopiec czy aborcja? – Za mocne :D Ogólnie niektóre teksty i kwestie kładły mnie na łopatki. Aladeen madafaka!
Lepszy od "Bruno", śmieszniejszy od "Borata".
6/10 – Jeśli kogoś interesuje legenda o Ragnarze i początku wypraw wikingów, to polecam ten link:
8/10 – „Silver Linings Playbook” to mega pozytywny i mega zabawny film, znakomicie zagrany, który
pomimo swojej prostoty potrafi odcisnąć swoje piętno na widzu. Przynajmniej tak jest w moim
przypadku. Po tym filmie mam ochotę niczym główny bohater, wyjść na zewnątrz w worku na
swoim ciele i biegać po swojej okolicy do upadłego… tylko ta pogoda taka nieładna, nienawidzę upałów.
3/10 – Do Burtona jednak bardzo daleko. Humor raczej wymęczony, nieśmieszny. Historia też słaba.
7/10 – Pierwsza połowa średnia, ale później rozpoczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Znakomity survivor-movie, trzymający w napięciu. Warto zwrócić uwagę na kapitalne zdjęcia i aktorstwo Papieża.
6/10 – Prześmiewczy i niestety bardzo prawdziwy. Momentami aż za mocny, ogląda się jednak fajnie. I co tu dużo mówić – całkiem przyjemna rozrywka pomimo całej tej patologii panującej na ekranie.
Proszę czekać…