Aktywność

W pogoni za zbrodniarzem (2007)

5/10 – Materiał na film nadawał się bardziej na nakręcenie jakiegoś dokumentu, ale fabularnie wyszło o dziwo nie najgorzej. Dużo absurdalności i czarnego humoru, ale trochę wtórnie podany. Napisy końcowe, wyjaśniające co w filmie było niezgodne z faktami to niewypał, prysł czar, nad którym obraz pracował.

Persona non grata (2005/I)

7/10 – Zanussi po raz kolejny podejmuje temat śmierci. Tym razem jest to coś w rodzaju wyzwolenia, uzyskania wolności od otaczającej szarej rzeczywistości. Przy tym reżyser stawia pełno pytań – czy istnieje coś takiego jak zaufanie? Miłość ponad wszystko? Jednak gdzieś tak w połowie filmu zacząłem zastanawiać się jaki był zamysł Zanussiego, do czego chce sprowadzić film. Świetna rola ś.p. Zapasiewicza. Bardzo charyzmatyczny aktor z niego był…

Rób co należy (1989)

9/10 – Spike uderza po raz kolejny. Tym razem do upalnego miasteczka wrzuca grupkę wściekłych murzynów, makaroniarzy i Koreańczyków. Masa znakomitych dialogów, coś jakby połączenie absurdów Smitha i rażącego realizmu Jarmuscha. I zakończenie, które spokojnie można porównać do "Easy Ridera". Tylko niestety napisy końcowe, te cytaty Malcolma i Kinga to był prawdziwy nóż w serce. Ale jestem w stanie to wybaczyć.

Najlepszy film Spike’a? Zdecydowanie! Najlepszy!

Psychoza (1960)

Wyjątkowy… – Pokażcie mi drugi taki film z tak niezwykłym klimatem, który liczy pół wieku i w ogóle się nie postarzał. Dzieło Hitcha trzyma się nieźle. "Skurczybyk" pięćdzisiątke niedługo skończy, a wciąż zaskakuje, szokuje i trzyma w pełnym napięciu. Masa genialnych scen, można powiedzieć prekursorów, wciąż intryguje i całkowicie przykuwa uwagę widza. A sam dom Normana przyprawia o gęsią skórkę. Można by dalej pociągnąć wątek z policjantem, bo był naprawdę bardzo klimatyczny. Myślę, że spokojnie by się zmieścił w 10 najlepszych filmach, jakie dotychczas obejrzałem… Kolejna bardzo udana powtórka.

Bezapelacyjnie 10/10

Wschodząca gwiazda (1999)

5/10 – Jako bajeczka sprawdza się świetnie, gorzej jako biografia. O pani Dandridge dowiedziałem się jedynie, że była nominowana do Oscara jako pierwsza murzynka i że była alkoholiczką pod koniec swojego, dość krótkiego życia. Naprawdę bardzo chaotycznie przeprowadzona historia życia gwiazdy. Dużo ubytków, zakolorowanych błyszczącym lukrem. Ale całkiem to strawne… jak na produkcję telewizyjną.

Ponury żniwiarz - Życie po śmierci (2009)

2/10 – Szczególnie nieudolna komedia, czerpiąca garściami to co sprawdzone w tym gatunku. Mało to śmieszne, może dlatego, że zostały tu wplątane wątki dramatyczne, które w ogóle się nie sprawdziły. Liczę chociaż na to, że serial będzie lepszy, może się kiedyś za niego wezmę.

Obcy wsród nas (1992)

5/10 – Bardzo sobie cenię Lumeta za bardzo dobrego "Serpico" czy nowe "Nim diabeł się dowie…", a o "12 gniewnych" nie wspominając. To co Sidney zrobił z tym obrazem jest nie do przyjęcia. Dobrze zapowiadający się wątek kryminalny przemienił w łzawy i sentymentalny melodramacik, a samo zakończenie to kpina w żywe oczy. Mam tylko nadzieję, że Lumet więcej takich spartaczonych filmów w swojej filmografii nie ma.

Dziewczyna z perłą (2003)

5/10 – Bardzo ładny, ale tylko ze strony tej wizualnej – kostiumy, świetne plenery, bogata scenografia naprawdę robiły wrażenie. Szkoda tylko, że z wartością merytoryczną jest dużo gorzej. Film o wiele za krótki, spokojnie reżyser mógł poprowadzić go dalej, uzyskując pełniejszy efekt. Jak zawsze piękna i błyszcząca Scarlett.

Kto zabił ciotkę Cookie? (1999)

8/10 – Początek bardzo altmanowski – przez pierwsze pół godziny (albo nawet i dłużej) poznajemy zwyczaje panujące w niewielkim miasteczku, jej mieszkańców, ich osobowości, gdzie mieszkają, jakie więzi łączą ich itd. Potem jest tylko lepiej – intryga zainicjowana przez Kamilę trzyma się kupy i niesie za sobą masę ciekawych elementów. Nby wszystko przedstawione w lekkiej, komediowej formie, a na finale człowiek czuję się jakby oglądał nie wiadomo jaki skomplikowany dramat. Cały magia Altmana. Drugi najlepszy jego film?

Autostopem przez galaktykę (2005)

5/10 – Powiązań z Monty Pythonem się nie doszukałem, za to czas spędziłem nieźle. Denerwowało mnie wprawdzie kilka postaci i wątków, ale nie oszukujmy się druga "Odyseja" to nie jest, więc wymagań większych stawiać nie można. Po prostu sprawnie zrealizowane kino przygodowe. Nic ponad to. Cieszy mnie fakt, że nie wcisnęli do tego polskiego dubbingu…

Proszę czekać…