7/10 – Konstrukcją przypomina "Buntownika", postacią Forrestera zaś "Zapach kobiety". Do tego dochodzi bardzo szampanowe zakończenie i kilka przerysowanych postaci, ale… no właśnie "ale". Van Sant wszystko ładnie posklejał, wycisnął z tej prostej historyjki co się tylko dało. I chwała mu za to.
5/10 – Naprawdę przyjemny horrorek z przebłyskami klimatu. Pomimo dużej ilości uproszczeń, obraz nie jest doszczętnie przesiąknięty wtórnością. Prezentowane trzy historyjki nawet trzymają się kupy. Najbardziej podobała mi się opowieść numer jeden, a najmniej kolejna, druga (która była wyjątkowo wkurzająca).
Gdybym miał je poszczególnie oceniać, pierwsza dostałaby sześć gwiazdek, druga ze trzy, a trzecia może załapałaby się na cztery gwiazdki.
7/10 – Trzymająca wysoki poziom część druga biografii najgroźniejszego przestępcy Francji – Jacquesa Mesrine’a. O ile część pierwsza była mocno wiarygodna i realistyczna, to od dwójki kipi nielogicznością (chociaż i tak na początku widz dowiaduje się z napisów, że dodano do historii trochę fikcyjnych wydarzeń, więc nie ma się co dziwić). Ale czy to ważne? Wszelkie strzelaniny (miód!), ucieczki (ta w sądzie była wyjątkowo spektakularna), napady, pościgi rekonpensują malutkie dziury w scenariuszu.
Prawdopodobnie najciekawiej zrealizowany (mówię o całości) film akcji (jeżeli takim mianem możemy nazwać filmy Richeta) tej dekady (jakaś "Uprowadzona" może possać mu jajca).
7/10 – Zaskakująco dobry kryminał, będący luźną biografią przestępcy Jacquesa Mesrine’a. Akcja może z obrazu nie kipi, ale jest dostarczana w najmniej spodziewanych momentach. Do tego dochodzi dużo napięcia, które także bardzo starannie dostarczane jest w niewielkich porcjach. Strzelanina przy więzieniu – naprawdę bardzo dobra, o klasę gorsza od tej w "Gorączce" Manna.
Luźne skojarzenia: "Gomorra" (?)
Warto!
5/10 – Po całkiem udanym projekcie jakim były "Jaja w tropikach", które bezlitośnie sparodiowały ostatnie widowiska Hollywood, Barry Levinson brnie do środka filmowego biznesu, odkrywając tym samym zakłamanie wśród producentów i innych ludzi filmu.
Nie jestem do końca pewny, czy reżyser osiągnął to co planował. Jego filmowi brakuje co nieco pikanterii, smaczku… Nad oceną jeszcze rozmyślam, ale wyśrodkowana nota będzie chyba dobra.
3/10 – Jak na sequel przystało zastosowano zasadę "im więcej, tym lepiej". I tak wyszła z tego błazenada z oderwanymi od siebie gagami, w ogóle nie śmiesznymi, a wręcz momentami naprawdę wkurzającymi.
Jedynie może scenki z Cleesem dawały radę.
5/10 – Sam początek jest wprost rewelacyjny, kipiący tajemniczością, mrocznością, jakby wyrwany z jakiegoś najlepszego kryminału. Potem niestety wszystko co zbudowano legło w gruzach, stąd wyśrodkowana ocena. Na inne części raczej się nie skuszę.
Nareszcie na DVD! – http://merlin.pl/Ofiarowanie_Andriej-Tarkowski/browse/product/2,687141.html
Oprócz tego również w sprzedaży "Solaris" i "Dziecko wojny".
Oj długo tak się nie podnieciłem! :)
Od dawna poluję na ten film. Ostatnio dowiedziałem się, że będzie możliwość nabycia go w kioskach wraz z "Przekrojem" pod koniec października br. Fajnie, że rekomendujecie, bo przyznam, że liczę na wielkie kino :)
Cudo! – (wersja reżyserska)
Jakieś Spidermany czy Batmany odpadają w przedbiegach. Snyder stworzył obraz niejednoznaczny, z podwójnym dnem. Wyraziście rozrysowane aspekty psychologiczne bohaterów plus do tego wspaniale oddany klimat lat 80, ciągłego napięcia i "duchoty" społecznej, obrazując wymieranie wzorców tkanki społecznej. Cała opowieść wydaje się dość spójna i wypełniona po brzegi emocjami. Wizualnie piękny, te wszystkie efekty, ciekawe kostiumy czy też świetnie wpasowana w tło muzyka (nie zabrakło tu Dylana, Simona & Garfunkela).
Bezapelacyjnie najlepiej oddana adaptacja komiksu tej dekady, a kto wie może i nawet w historii komiksu?
+7/10
Proszę czekać…