Dyplomowa etiuda Janusza Majewskiego. Perypetie klienta restauracji z opornym kelnerem podane w formie surrealistycznej groteski.
„Film o filmie dla filmu o filmie przy filmie…” – komentarz z offu doskonale podsumowuje komplikacje, jakie stwarza ten krótki metraż. Nic dziwnego: rzeczywistość w dziełach Królikiewicza jest zazwyczaj niespójna, w stanie rozpadu, trwale uszkodzona, boleśnie naznaczona historią. Taki też, fragmentaryczny, pokawałkowany i chaotyczny jest obraz „Każdemu to, czego wcale mu nie trzeba”. Historia powraca w nim bezustannie i bywa, że towarzyszy jest nerwowy, głośny śmiech. Kryzys moralny i kulturowy jest wyraźnie wyczuwalny. Można go zaobserwować nawet… nad basenem.
Przyczynek do teorii językoznawstwa to w rzeczywistości przyczynek do praktyki biurokracji i funkcjonowania peerelowskiej rzeczywistości, zaś narratorka filmu to prawdziwa zaginiona perełka polskiego kina! Kilkunastoletnia dziewczynka w mistrzowski sposób opisuje perturbacje mieszkaniowe, jakich doświadczyła jej rodzina. Bohaterka z pięknymi kokardami na blond włosach, z niebywałym wdziękiem opowiada o niewdzięcznej rzeczywistości. Posługując się „dorosłym”, „kwiecistym” językiem towarzyszy i towarzyszek, dziewczynka z wielką powagą używa urzędniczego żargonu pomieszanego z codziennymi wyrażeniami, a efekt jest tyle komiczny, co niepokojący.


Film otwiera czarna plansza z enigmatycznym oświadczeniem: „Kocham swoją świnkę i ona mnie, będę uwielbiał mojego wieprzka pod drzewem zielonej zatoki”. To nieco zmodyfikowane słowa piosenki „Love my little rooster” Almedy Riddle – amerykańskiej piosenkarki folk, zmarłej w 1986 roku. Po tym wstępie następuje sekwencja scen dźwigania i toczenia kubłów na śmieci przez dwóch mężczyzn. Swoiste studium ruchu. Twarzy bohaterów nie widzimy. To zabieg charakterystyczny dla reżysera, podobny do tego, który zastosował chociażby w „Życiu codziennym”. Zupełnie jak w tym ostatnim obrazie, tak też w etiudzie Wszystko, przedmioty i czynności na które na co dzień nie zwracamy uwagi, otrzymują centralne miejsce.

Tramwaj

6,3
Już w Tramwaju, niemym debiucie reżyserskim Krzysztofa Kieślowskiego, ujawniają się wątki i znaki szczególne autora trylogii „Trzy kolory”. Prosta opowieść o chłopaku i dziewczynie, którzy spotykają się w tramwaju nocnym i nawiązują grę spojrzeń, to uniwersalna historia, która mogłaby przydarzyć – a często się przydarza – każdemu, portretując tym samym ludzkie mijanie się. Znudzony prywatką, nieprzystający do reszty towarzystwa chłopak, opuszcza mieszkanie i podbiega do uciekającego tramwaju. Udaje mu się do niego dostać w ostatniej chwili. Wagon pustoszeje i nieśmiały bohater zostaje w nim sam na sam z pełną rezerwy blondynką. Kamera, w zbliżeniach i detalach, rejestruje tę wymianę spojrzeń, grę przyciągania i odpychania. Niemożność porozumienia się podkreśla wojerystyczny sposób filmowania przez pryzmaty – szyby, tablice, poręcze. Minimalizm środków daje w efekcie maksymalny efekt, jakim jest koda filmu.
Smutno wybrzmiewający i w fonii, i na wizji film. Widać „strasznie śmiesznego” Jacusia, „inteligentnego i zdrowego” innego chłopczyka, grzeczne dziewczynki (muszą być grzeczne, bo pani ich nie zabierze następnym razem). Słychać tęże panią i parę, do której nie pasuje Agnieszka, bo jest Mulatką.
Fabularyzowana etiuda szkolna przedstawiająca urywek z życia na lotnisku – od wylądowania samolotu, poprzez odprawę paszportową, kontrolę bagażu, po powitalne uściski. Obserwujemy twarze i gesty pracowników lotniska, podróżnych, ich krewnych. Z jednej strony – typowe dla miejsca, z drugiej – jednak niepowtarzalne. A potem wyląduje kolejny samolot…
Na zrealizowaną w 1963 roku etiudę szkolną składa się krótki wątek fabularny wpleciony w scenerię krakowskich juwenaliów. Kamera cały czas znajduje się w centrum wydarzeń i towarzyszy głównemu bohaterowi – Jurkowi – w poszukiwaniach siostry. Ukazane w etiudzie wydarzenia w zamyśle stanowiły część większej całości. W roli głównej w etiudzie wystąpił Andrzej Paczkowski, obecnie znany historyk.
Dynamiczna etiuda z przewrotnym finałem przedstawia jedną z akcji ulicznego kieszonkowca. Namierzenie ofiary, kradzież, wreszcie pogoń za złodziejem – wszystko to ukazane w miejskich plenerach, na tle drobnych scenek z życia ulicy.
Fabularna etiuda oparta na fragmencie słynnej powieści Jerome'a Davida Salingera „Buszujący w zbożu”. Miejscem akcji jest ciasny pokój szkolnego internatu, w którym aż gęsto od emocji. W ni to męskiej, ni to szczeniackiej konfrontacji współlokatorów chodzi nie tylko o dziewczynę, ale o różnice w postawie wobec życia (idealizm kontra konsumpcja).
Słowa kluczowe

Proszę czekać…