Twórcy mogli próbować nas wzruszyć i zmusić do zastanowienia się nad losem samotnych staruszek. Szczęśliwie decydują się na konwencję absurdalnej kreskówki, w które nic nie jest prawdziwe.
przeczytaj recenzję
Od takiego twórcy, jak Jim Sheridan należy oczekiwać zdecydowanie więcej, zwłaszcza gdy bazą do powstania jego dzieła jest inne, kompletne.
przeczytaj recenzję
Tym co interesujące w „Proroku” jest natomiast gatunkowy twist, który z klasycznej więziennej opowieści robi traktat o „inności”, wykorzenieniu i poszukiwaniu oparcia w zbiorowej tożsamości.
przeczytaj recenzję
„Disco robaczki” stanowią podobnego rodzaju produkt, platformę, która raczej mniejszym, niż większym dzieciakom sprzeda trochę melodii ze złotej ery disco.
przeczytaj recenzję
„Zatokę delfinów” ogląda się niemal jak hollywoodzką superprodukcję pokroju „Ocean's Eleven”. Autorzy celowo ukazują problem w efektownym opakowaniu.
przeczytaj recenzję
Pomijając rozrywkową wartość filmu, „I Love You Phillip Morris” jest też dowodem na spore zmiany, które zaszły w Fabryce Snów na przestrzeni ostatnich kilku lat.
przeczytaj recenzję
Do kina szłam z dużymi obawami, stąd może moje pozytywne rozczarowanie. „Robin Hood”, choć odrobinę za długi, to dobre kino rozrywkowe.
przeczytaj recenzję
Do kina warto zawitać choćby dla brawurowej ucieczki nowojorskimi ulicami dwóch samochodów przyczepionych do siebie zderzakami czy „erotycznych” pląsów przy rurze w wykonaniu Phila i Clary.
przeczytaj recenzję
Film Jane Campion umiejscowić można gdzieś pomiędzy wyrafinowaną produkcją kostiumową BBC a subtelnym obrazem, filmową wariacją próbującą oddać ducha poezji romantycznej.
przeczytaj recenzję